W stronę słońca

W pracy bez zmian, ostatnio ogólnie zlewka, niewiele nowego dowiedziałem się o swojej przyszłej roli. Fakt, były święta, zamkniecie roku, wszyscy skupieni byli głównie na tym. Przed Bożym Narodzeniem rozeszła się plotka, że w tym roku nie będzie bonusa, bo nawet nie zaksięgowano rezerwy. Zwykle robi to Inc. i trochę wszystkich dziwiło, że aż tak z tym zwlekają. Na szczęście rezerwa pokazała się 3 dni przed końcem roku, więc teraz wszyscy czekamy do 21.01 na publiczne ogłoszenie wyników finansowych za 4. kwartał i decyzję o wypłaceniu bonusu i jego wysokości. Z bonusem czy bez na wakacje lecimy z M. na Seszele – to już postanowione.

Po powrocie z Azji mam lecieć na kilka dni do San Jose, mają tam być mój nowy szef, Kristi, Laura, Guat Hong i mamy rozmawiać o przyszłości. Oboje z Guat Hong szczerze wierzymy, że do tego czasu znajdzie się ktoś, kto nas kupi albo coś się zmieni w planach restrukturyzacji i nie będziemy musieli lecieć na drugi koniec świata dywagować o niczym.
Guat Hong uświadomiła mi, że gdyby kupili nas Chińczycy musiałbym przerobić swoje imię na bardziej chińskie, podobnie jak wszyscy Azjaci dodają sobie bardziej zachodnio brzmiące imiona w kontaktach z Europejczykami czy Amerykanami.
Moje sugestie: Sudoku, Dim Sum, Toyota albo Mao.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s