Jestem global

Nie raz mówiliśmy o tym z R. że nie wiemy za co K. i L. jedna z drugą biorą pensje, bo obie żyją w swoim świecie, dłubią w nosie, wpieprzają hamburgery a my musimy harować i gasić po nich pożary. Do obowiązków L. należało zarządzanie kontraktami z dostawcami a przez 8 lat nigdy nie zdążyła wynegocjować na czas nawet jednego i wiecznie była zaskakiwana, że któryś się akurat kończył a ona nie zrobiła nic żeby w miarę wcześniej zacząć renegocjacje.
K. niewiele lepsza, nie odróżniająca nazw stolic od państw, widząca wszędzie dolary, jako waluty narodowe europejskich krajów (French Dollars, Swiss Dollars, British Dollars), w kółko pytająca o to samo, rozmawiając z nią o bieżących projektach trzeba było za każdym razem zaczynać od narodzin Chrystusa, bo nie pamiętała nawet czego dotyczyły. Wielka, ciężka, amerykańska mama, która nie lubiła podróżować, a z której zakpił los i została Global Travel Managerem wielkiej międzynarodowej korporacji.

Dziś ja jestem Global, 7 lat zajęło mi dotarcie do miejsca, w którym kiedyś były one, przejąłem prawie wszystkie ich obowiązki. Kiedyś bezlitośnie je krytykowałem a teraz mam szanse pokazać, że zrobię to lepiej.
K. próbuje aplikować do Twitter’a, Facebook’a albo Tesli, L. zrozumiała, że jej dni w Procurement są policzone i albo szybko znajdzie sobie nowe zajęcie albo wyląduje na bruku z pokaźnym pakietem, za to bez perspektyw.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Jestem global

  1. ~Wroclovianka pisze:

    Zatem globalne gratulacje Ci składam! Pracuj, żyj i podróżuj, Travelerze… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s