Dyrek mnie dyma

Gdy wszedłem do biura zobaczyłem Faziego z Sharon rozmawiających w salce konferencyjnej. Domyśliłem, że musiał powiedzieć jej o GH, bo sprawiała wrażenie bardzo skupionej.
Gdy wyszli zastali mnie z L., paplających o niczym, udawaliśmy że rozmawiamy o pracy kiedy poprosił mnie o rozmowę.
Sukinsyn pierdolił takie farmazony, że miałem ochotę wbić mu ołówek w te jego małe fałszywe arabskie oczka, przebić twarz i dostać się do mózgu. Wszystko okraszone korporacyjną gadką, o wyższej konieczności. Bylem profesjonalny i musiałem dokończyć robienie mu laski słuchając nieprzerwanie tłumaczeń o tym, że GH nie pasowała do jego wizji i modelu organizacyjnego, jednocześnie patrząc mi prosto w oczy, z szerokim uśmiechem ukazującym garnitur białych zębów zapewnił mnie, że moje stanowisko nie jest zagrożone. Sraka padaka myślałem, że jebnę z krzesła. Wyszło na to, że nie dość, że musiałem mu zrobić laskę to jeszcze przeleciał mnie jak burą sukę.

L. zorganizowała nam spotkanie z Risk Management Teamem. Fajnie jest spotkać się twarzą w twarz z kimś, z kim od 8 lat wymieniało się tylko maile. Dziewczyny żartowały, czy skoro w tytule mam teraz „global” czy nie dałbym rady zabronić ludziom wypożyczania aut.

Nasz kampus robi wrażenie, codziennie odwiedzam Cafe 17, Starbucks’a i automat z produktami Apple’a. Razem z Sharon udając się na lunch mamy do wyboru kuchnie: japońską, chińską, hinduską, włoską czy meksykańską, zajmujemy stolik na zewnątrz, siadamy potem na ławeczce pod parasolem i prażymy się w kalifornijskim słońcu.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s