Luc

Moj szef się wyrobił, a może w końcu się dotarliśmy, bo coraz mniej działa mi na nerwy, zaczęliśmy nawet żartować, chodzić razem na lunche a on przestał wtryniać nos w nie swoje sprawy, zaczęliśmy pracować jak zgrany zespół, wyprzedzam jego myśli, co niejednokrotnie zdążył głośno przyznać, ku uciesze moim i mojej dyrektor.

Od listopada wprowadzam w życie swój plan, odkąd zdecydowałem się odejść z pracy łatwiej przychodzi mi pogodzić się bylejakością naszej codziennej pracy i ciągłego rewidowania projektów, które przypomina nadmuchiwanie dziurawego materaca. Z niczym nie posuwamy się do przodu, nie dostajemy budżetu, ale mój szef wydaje się tym nie przejmować, blokują jeden projekt on wynajduje dwa inne i tak od roku. Mam dość tej huśtawki i przerzucania mnie jak worka z projektu na projekt: travel, AP, Payrol, GL, expenses, IT mam tego po dziurki. Planowałem powiedzieć mu o swoich planach dopiero w lutym, ale uprzedził mnie zapraszając niespodziewanie na pogadankę. Drążył temat tak długo, że nie opłacało mi się dłużej wmawiać mu że wszystko jest ok a potem rzucać wypowiedzeniem, wyszedłbym na idiotę.

Przyznał mi rację, był bardzo wyrozumiały, zapytał co mógłby zrobić żebym został, potem żebym wrócił, na koniec zaproponował referencje i pozostanie w kontakcie. Kto wie, może spotkamy się kiedyś w innej firmie. Miłe to było i bardzo profesjonalne. Poszedł mi na rękę i zgodził się zastąpić mnie przez cały luty w pracy kiedy ja będę „na chorobowym”. Ja będę woził się po świecie a on będzie płodził maile i gasił pożary.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s