Znam M. na tyle długo, że nauczyłem się , że w niektórych sprawach nie ma co go naciskać. Nie ciągnąłem tematu póki w drodze do Gallipoli sam nie wrócił do tej rozmowy. Wyłożyłem mu wszystkie argumenty od tych praktycznych finansowo-podatkowo-spadkowych po możliwość stałego pobytu w Szwajcarii, wszystko okrasiłem romantyczną wstawką o obrączkach, ślubie i przyjęciu. No i jak mogłem się tego spodziewać M. entuzjastycznie podszedł do tego ostatniego…Wizualizował już dwa kosze ustawione pod jakimś baldachimem, z jednego miało wylecieć 1000 motyli a z drugiego białe gołębie, do tego obrączki od Tiffany’ego bez wzorków, nie za masywne i koniecznie z białego złota, podróż poślubna na St. Barth albo Hawaje i dom we Lecce.
Archiwum
Tagi
- Afganistan
- amore
- Anglia
- Arabia Saudyjska
- Australia
- Austria
- Azerbejdżan
- Bahrajn
- Bali
- Brazylia
- Chile
- Chiny
- Ekwador
- emigracja
- Estonia
- Fidżi
- Filipiny
- Francja
- GH
- Gruzja
- Hawaje
- Hiszpania
- Holandia
- Hongkong
- Indie
- Irak
- Iran
- Irlandia
- Japonia
- Kanada
- Karaiby
- Katar
- Kazachstan
- Kirgistan
- Kolumbia
- Liban
- Libia
- Malezja
- Malta
- Mjanmar
- Mądrości
- Niemcy
- Nowa Zelandia
- Oman
- Pakistan
- Palau
- Panama
- Peru
- podróże
- Polinezja
- Portugalia
- praca
- RTW
- Serbia
- Seszele
- Singapur
- St. Maarten
- studia
- Syria
- Szwajcaria
- Tadżykistan
- Tajlandia
- tanzania
- Turcja
- Turkmenistan
- USA
- Uzbekistan
- Warszawa
- Wietnam
- Wrocław
- Wyspy Cooka
- włochy
- Zanzibar
- ZEA
- związek
