laba

V. Gdy była kiedyś w Japonii opowiadała mi że po kilku dniach pobytu sushi wychodziło jej bokiem, że marzył jej się talerz solidnej pasty albo smak pizzy – śmiałem się z niej wtedy słuchając tych opowieści. Wracając z pracy wpadłem do Yooji’s sprawiłem sobie całkiem spory zestaw na wynos plus butelkę różowego prosecco. Pakować mi się nie chciało, w domu zauważyłem że M. przed wyjściem do pracy przyszykował sobie wszystkie ubrania i rzeczy które wystarczyło tylko wrzucić do walizki, a ja musiałem jeszcze dojrzeć do tej czynności. W rezultacie pakowałem się dopiero o 5 rano, bo przez cały wieczór leżałem leniwie na kanapie i robiłem wszystko byle tylko odsunąć od siebie tą nudną czynność. Z okazji 40. urodzin zabieram M. do Japonii. Na ten pomysł wpadliśmy w zeszłym roku i nawet zaangażowałem w ten plan jego szefa żeby mieć pewność że dostanie wtedy urlop.

Rozmawiałem przez telefon z L., nie brzmiała radośnie jak zwykle, była zrezygnowana i zmęczona – opowiedziała mi ze wylądowała właśnie w Ft. Lauderdale i zabiera rodziców i rodzinę na kilka dni na rejs po Karaibach – zespól jej się posypał, po raz trzeci od lipca zmienił jej się szef i potrzebowała resetu.

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz