Nie przepadam za Tajlandią, bo kojarzy mi sie bajzlem, pieprznikiem i prawem dżungli, słowo organizacja raczej nie istnieje w ich słowniku. Tajowie choć uśmiechnięci i gościnni z natury są jak dla mnie zbyt potulni i czołobitni co w niektórych sytuacjach bywa irytujace. Wolę Malajów bo choć w większości to Muzułmanie nigdy nie miałem problemu żeby sie z nimi porozumieć. No może dzisiaj mieli słabszy dzień…
Na KIA panował straszny burdel, nie było jeszcze 8 rano a w kolejce do odprawy czekało ponad 10 osób. Malaysian Airlines otworzyło tylko jedno stanowisko do odprawy pasażerów w klasie biznes, z jednym agentem który nie tylko sprawdzał dokumenty, wydawał karty pokładowe, ale dodatkowo musiał nosić bagaże. Cała procedura trwała średnio 15-20 minut ludzie klęli bo wszystko wydawała się trwać wieczność.
Po ostatnich redukcjach etatów w tej lini lotniczej nie powinno to nikogo dziwić, szkopuł tylko że kiedy mieli nadwyżkę zatrudnienia takie sytuacje też się zdarzały: 5 osób pomagających w odprawie a każda tylko stała jakby przyćmiony i czekała niewiadomo na co.
Mam do nich słabość potęgowaną znajomością ich innych ukrytych talentów, stąd nigdy nie potrafię się na nich gniewać.
GH zupelnie się ze mną nie zgadza, ale ona jest z Singapuru a ci potrafią być aroganccy i bardzo protekcjonalni jak chyba żaden inny naród w tej części Azji. Czasami musiałem poskramiać GH kiedy roztrząsała przy obcych nasze sprawy w Malezji bo ocieralo sie to o pogardę, stereotypy i brak poprawnosci politycznej. Według niej Singapurczycy są wybitni a cała reszta to nieskomplikowane popychadła, na dnie przykryte trzy metrową warstwą mułu.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.