Welcome to Kuala Lumpur

Drogę z KLIA znam już chyba całą na pamięć, liczyłem tylko bramki na autostradzie kalkulując za ile dojedziemy do Bukit Bintag. Na szczęście była niedziela i nie staliśmy w korkach. Identyczny pokój, z widokiem na wieże Petronas i ten sam scenariusz spotkań z lokalnym kolorytem. Jak zwykle było niezapomniane – mam tylko nadzieję, że te ekscesy nie odbiją mi się w przyszłości na moim zdrowiu. Pomimo pory deszczowej przez te parę dni prawie w ogóle nie padało, trochę dokuczał mi tylko jet lag, ale nauczyłem się już sobie z nim radzić. Ja to jednak mam narąbane jak cyganka w tobołku, dopiero co wylądowałem i wsiadłem to taksówki a już obmyślałem kiedy znowu uda mi się wrócić do Kuala Lumpur? Wszystko zależy od tego kiedy znajdę nową pracę, najchętniej przyleciałbym tutaj znowu w maju, ale póki nie mam nowego zajęcia M. krzywo patrzy na wszystkie tego typu eskapady. Przez chwilę zamarzyło mi się Bali i Nowa Zelandia, wszystko przez D. który wysłał mi fragment swojego koncertu w Operze w Sydney, ze wzmożoną siłą wróciło dobrze znane mi już ściskanie w dołku i pragnienie, nawet znalazłem sobie bilet, ale w ostatniej chwili przed zakupem powstrzymał mnie zdrowy rozsądek.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s