niezwykły dzień

Rano wstaliśmy w bardzo dobrych nastrojach. Zrobiłem nam kawy i przyniosłem ją M do łóżka. Za kilka godzin mieliśmy być w ratuszu, ale wszystko mieliśmy już zaplanowane, jeszcze wczoraj rezerwowaliśmy taksówkę na konkretną godzinę, żeby nie mieć żadnych niespodzianek.

M przyznał mi rację, że dobrze zrobiliśmy rezerwując dla nas olbrzymi apartament z dwoma łazienkami, myślę, że inaczej byśmy się powściekali blokując sobie nawzajem miejsce nad umywalką. Słońce świeciło mocnymi promieniami, było ciepło ale nie upalnie. Nie wiem ile talku w siebie wklepałem, żeby w jednym z najważniejszych momentów w życiu się nie spocić jak świnia, żeby wyglądać świeżo, elegancko i czuć się po prostu komfortowo. Goliłem się 10 minut, żeby tylko się czasem nie podrażnić sobie skóry, bo chciałem wyglądać w punkt. M pomógł zapiąć mi muchę, przed wyjściem po raz ostatni popatrzyliśmy po sobie czy aby na pewno wszystko leży i wygląda jak należy, nie zapomnieliśmy o dokumentach ani o kwiatach w butonierce. Czarnym, eleganckim mercedesem podjechaliśmy pod Urząd Stanu Cywilnego w Lugano na widok, którego ucieszyłem się jak dziecko. Musieliśmy trochę poczekać, bo okazało się że nas ślub był pierwszą uroczystością tego dnia a przygotowania do ceremonii jeszcze trwały. Trudno nazwać to ślubem z pompą, w końcu z naszej rodziny nikt nie przyjechał, ale zupełnie się tym nie przejmowaliśmy, bo dzisiaj liczyliśmy się tylko my. Jak dla mnie moglibyśmy zorganizować tę uroczystość tylko dla nas, bez obecności świadków, w zwykłych strojach, choćby klapkach i spodenkach, nasmarowani olejkiem do opalania, gdzieś na plaży w tropikach.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz