Dzień 1

Nic mi się nie śniło tamtej nocy, nad ranem za to obudził mnie świergot ptaków i przez kilka chwil wydawało mi się że budzę się w naszym wielkim łóżku w Szwajcarii, za oknem śpiewają ptaki, a za chwilę usłyszę rżenie osła, a gdy otworze oczy zobaczę M. stojącego nade mną z poranną dawką filiżanki kawy i usłyszę dobrze znane mi buon giorno. Chociaż nie, to czwartek, więc moja kolej, będę musiał wstać, poczłapać do kuchni i przynieść mu ją do lóżka.

Zderzenie z rzeczywistością nastąpiło gdy tylko otworzyłem szerzej oczy. Nie byłem rozczarowany, ba wręcz szczęśliwy, że leżę w swoim łożku, za oknem świeci słońce i śpiewają ptaki. Poza tym wyspałem się i spało mi się bardzo dobrze.

Wstałem, zrobiłem sobie mocnej kawy z mocchi którą zabrałem z Berna, rozsiadłem się na sofie i rozejrzałem wokół. Tak. Naprawdę tutaj jestem.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s