11. Nie zazdrość

Zazdrość – normalka, zwykłe uczucie, tylko jakbym częściej i intensywniej je ostatnio doświadczał. Zauważyłem ten pierwszy moment kiedy kilka miesięcy temu spotkałem się z grupką przyjaciół na naszym kultowym frytki party. Zazdrościłem im pracy, domów, wyjazdów, uznania, pomysłów na życie, awansu a nawet głupiego auta. Niechęć do sukcesu innych zaczęła nieustannie drążyć mój umysł, wzbudzała poirytowanie, powstrzymywała by próbować zmienić swój stan. 

Po paru następnych epizodach stałem się ostrożniejszy, by ta moja zazdrość nie przerodziła się w destrukcyjne emocje, pełne niechęci i goryczy i nie doprowadziła mnie do jakiejś błędnej spirali ciągnącej mnie prosto w dół.

Czuję się tak, jakbym nie wpasowywał się w życie, bo nie mogą konkurować ze swoimi znajomymi, przyjaciółmi i współpracownikami. Narasta we mnie wrogość, bo wydaje mi się, że nie otrzymuje od losu sprawiedliwego podziału.

Przestałem wchodzić na media społecznościowe, bo zdają się tylko wzmacniać tę niechęć. Dwie minuty na przewijaniu FB albo Insta i łatwo przekonuję się, że znajomi są szczęśliwsi, zdrowsi i bogatsi, gdy zamieszczają swoje najnowsze zdjęcia z wakacji i ogłaszają swoje szczęście. Nie, nie potrzebuję nabawić się depresji.

Tyle tylko, że łatwo powiedzieć przestań porównywać się z innymi ludźmi. O wiele łatwiej jest spojrzeć na media społecznościowe i myśleć: „inni lepiej się bawią” lub „moje życie nie jest tak fajne jak życie moich przyjaciół”. Istne zawody sportowe, nieustanna konkurencja, jakbym się ścigał. Niby wiem, że na nic zda się porównywanie, bo moja życiowa podróż jest wyjątkowa i wiem jak ważne jest indywidualność, lecz mimo to…

Za każdym razem, gdy łapię się na porównywaniu mojego życia z życiem kogoś innego, muszę przypominać sobie, że nie biorę udziału w żadnym wyścigu.

Próbuję patrzeć na życie z szerszej perspektywy. Przecież nikt nie ma doskonałego życia. A mała migawka, którą widzę, jedynie wygląda efektowniej niż jest w rzeczywistości.

Dopadają mnie myśli, że życie nie jest sprawiedliwe – przynajmniej nie w sposób, w jaki postrzegam sprawiedliwość. Upieram się, że zasługuje na więcej, a ktoś inny zasługuje na mniej. Choć takie myśli marnują tylko mój czas i energię, nie potrafię zaakceptować rzeczy, których nie mogę kontrolować, mam w dupie skupianie się na byciu najlepszą wersją samego siebie.

Jak mantrę powtarzam sobie że jedyną osobą, z którą powinienem się porównywać, jestem ja, jaki byłem wczoraj. Staram się być trochę lepszy każdego dnia, by poczuć się mniej zagrożony osiągnięciami bliskich mi ludzi, ale ostatnio idzie mi to jak dziwce w deszcz..

 

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „11. Nie zazdrość

  1. trollatrolla pisze:

    pozwolisz, że się wymądrzę?
    Bo może to nie jest kwestia tego, co inni mają lepszego niż ty, tylko tego, czego ci brak w twoim życiu. Bo skoro zazdrościsz – to czegoś ci brak. A jak brak, to żaden racjonalny argument tego braku nie zapełni.
    Ja np. ostatnio odkryłam, że zazdroszczę znajomym tego, że kupili dom. Czy ja bym chciała mieć dom? No nie wiem. Raczej nie. Przy domu jest zawsze tyle pracy. No chyba, że się jest bogaczem i można sobie pozwolić na zatrudnienie ogrodnika itp.
    Ja zazdroszczę im, że np. mogą teraz mieć i kota i psa. I, że tego psa mogą rano wypuścić do ogrodu zamiast zrywać się z rana bez względu na wszystko…
    Ale najbardziej to zazdroszczę im możliwości kupna domu bo to oznacza, że mają na tyle wysokie dochody, że bank bez problemu udzielił im pożyczki. I to o to mi chodził najbardziej.

    • saberblog pisze:

      Na dom mnie stać ale tez zniechęca mnie właśnie taka myśl – ile wokół domu jest dodatkowej pracy, poza tym przecież nie dałbym rady być we wszystkich pokojach jednocześnie 😀

  2. salmiaki pisze:

    Zazdroszczę innym odwagi. Tobie też.

  3. ashikapl pisze:

    Pracuj nad tym, a da się osiągnąć zadowolenie. Nie jest to tak nierealne, jak się może wydawać w dzisiejszych czasach. Ja nie mam partnera, własnego mieszkania, praca ok, ale płatna nie na tyle, by można było w pełni spokojnie żyć (choć teraz ją zmieniam), pewne problemy zdrowotne, a żyję całkiem szczęśliwie. Właśnie dlatego, że udało mi się kompletnie wyeliminować porównywanie się z ludźmi. Ktoś ma faceta? Super, ma to swoje plusy, ma na kogo liczyć, ma swoje minusy, ciągle słyszę o ich problemach w związku. Ktoś ma mieszkanie? Super, ma swoje mieszkanko, robi z nim, co chce, ale z drugiej strony z każdej strony oszczędza i boi się zmienić pracę, bo kredyt olbrzymi wzięty. Ktoś ma świetne zdrowie? Ekstra, ale ktoś inny w moim wieku już nie żyje ;). Odkąd przestałam myśleć o tym, że ktoś ma lepiej, żyje mi się cudownie. Dla porównania moja kumpela – super facet, własne mieszkanie, pies, dobra praca, mnóstwo znajomych – i ciągle jest zdołowana, że jest nieudacznikiem życiowym, bo przecież ta praca mogłaby być jeszcze lepsza, no i problemy ze zdrowiem ma i w ogóle to jest beznadziejna… Smutne takie życie.

    • saberblog pisze:

      Dla groma ludzi szczęście to udane życie osobiste i zawodowe. Dla wielu oznacza to błyskawiczną karierę i wirujący seks. Gdyby wypreparować z tony poradników i książek na ten temat, taki wzorzec czasem można odnieść wrażenie, że otrzymalibyśmy zimną karierowiczkę i seksualnego manipulanta. Gdy się coś takiego czyta odnosi się złudne wrażenie, że przy odrobinie wysiłku można w ogóle uniknąć nieszczęścia😂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s