Cipciripci

Wczoraj w ciągu dnia niespodziewanie zrobiło się gorąco, kontynuacją był ciepły wieczór, przyjemnie było siedzieć ze znajomymi w beach barze nad rzeką, kiedy kładłem się łóżka otworzyłem w sypialni szeroko okno…
Było około drugiej jak obudził mnie hałas miłości wydobywający się z zewnątrz, z balkonu któregoś z sąsiadów. Ewidentnie sąsiadka szczytowała, darła się i stękała jak aktorki w filmach dla dorosłych, i to plaskanie, drżenie, cmokanie i jęki, ekstaza czułości unplugged.
Najpierw odezwała się we mnie szwajcarska mentalność – myśl, żeby zadzwonić po policję, potem stanęła mi przed oczami babcia, mądra kobieta, która mawiała – kobieta która nie krzyczy w nocy, drze się w dzień, następnie gratulowałem obu zwykłej aktywności ruchowej, potem nawet winszowałem jej partnerowi, bo trochę trwało (ponad 7 minut), nie był szybki jak ekspres czy inny InterCity, tylko bardziej jak pociąg towarowy.

Potem odezwał się zdrowy rozsądek, widać znają się bardzo dobrze, wyczuli czego chcą, co sprawia im przyjemność, improwizują, raz maja chęć na bierność, romantyczne zbliżenie, anieli śpiew, woń kwiatów a dziś przyszła im chęć na szybki numerek i ostry seks. Może na co dzień to wierna madonna, matka i patronka domowego ogniska, która tylko czasem staje się ladacznicą. Poszedłem spać niewzruszony.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Cipciripci

  1. Toż to tylko dla zdrowotności!

  2. Ultra pisze:

    Ruch na świeżym balkonowym powietrzu wskazany jak najbardziej.
    Serdeczności zasyłam

  3. Lucia pisze:

    Wlochom to też się zdarza. Taka balkonowa miłość. Sama nie widziałam ani nie słyszałam ale opowiadano mi … bez specjalnego zgorszenia.
    Cóż Romeo i Juleczka wyemancypowali się. 😀😀

  4. salmiaki pisze:

    Musisz się następnym razem wsłuchać bardziej… Bo może on był za nią i chciał ją z tego balkonu zepchnąć, a ona się zapierała i wołała o pomoc?

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s