Zamość – Sandomierz

Zamość do złudzenia przypomina toskańskie miasteczka, a to za sprawą głównego placu, kolorowych budynków i typowo renesansowej architektury. Stąd planowaliśmy dotrzeć do Sandomierza a że pociągiem było długo i z przesiadkami wybraliśmy swojski PKS. Ostatni raz takim transportem poruszałem się chyba gdy miałem 10 lat i strasznie mnie wtedy muliło, bo w dzieciństwie często cierpiałem na chorobę lokomocyjną. Tym razem zniosłem podróż dzielnie, bo w autobusach od tamtego czasu zdążyli zamontować klimatyzację. Podróż do Sandomierza trwała kilka godzin, ale minęła w bardzo miłej atmosferze dzięki przypadkowo poznanym dziewczynom, które wsiadły do autobusu w Biłgoraju i podobnie jak my zmierzały do Sandomierza tyle, że na zjazd absolwentek swojej dawnej uczelni. Gdy nasz wesoły autokar dowiózł nas szczęśliwie na miejsce pożegnaliśmy się po czym spotkaliśmy się tego dnia jeszcze kilka razy, bo nieustannie wpadaliśmy na siebie a to przy kawie a to w okolicach zamku albo w restauracji.

Hotel Pod Ciżemką w samym centrum Starego Miasta, widok mieliśmy na ratusz, pokój ulokowany był na poddaszu przez co potwornie było gorąco. Klimatyzacji brak, windy brak, klucze z brelokiem ważącym pół kilo, bo hotel to zabytek, ale przynajmniej będziemy wspominać ten pobyt. Ojca Mateusza niestety nie spotkaliśmy a szkoda bo pstryknąłem sobie z nim jakiegoś selfika i wysłał mamie, która bezustannie wzdycha do Żmijewskiego i z wypiekami na gwarzy ogląda koleinę odcinki swojego ulubionego serialu.

Nad jaką rzeką leży Sandomierz? Ja ignorant myślałem że nad Sanem…

Nieznane's awatar

About saberblog

Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba. Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze? Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier. Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami. Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę. A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem. I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to Zamość – Sandomierz

  1. Z tego co pamiętam z Toskanii to nie ma tam „kolorowych dąsów budynków” 😃

  2. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Dziękuję za zdjęcia. Uwielbiam Sandomierz. Jako dziecko często tam jeździłam, bo mieszkał tam brat mojej mamy. Aż wyprowadził się do Ostrowca Świętokrzyskiego i przestałam tam jeździć. Ale miłość pozostała. Serdeczności.

  3. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Zdjęcia super, przypominają mi mój pobyt 🙂
    Serdeczności zasyłam

Dodaj komentarz