pisane na bieżąco

Po wyprowadzce pani flei kilka razy przyjeżdżałem oglądać demolkę, którą po sobie zostawiła w wynajmowanym mieszkaniu, próbując po pierwsze zaakceptować zaistniałą sytuację a po drugie nastawić się do tematu zadaniowo albo jak kto woli ogarnąć jej burdel i śmietnik. Nie wiem jak kobieta potrafiła żyć w ogóle w takim syfie i rozgardiaszu i nie chcieć przejechać mokrą szmatą chociaż raz podłogi czy parapetu. W kuchni wszystko się kleiło do tego stopnia, że najłatwiej było mi po prostu wrzucić wszystkie sprzęty i naczynia do worka i wynieść na śmietnik. Na ścianach pojawiły się zadrapania, plamy, na oknach pokryta pleśnią fuga. Pralkę udało mi się doprowadzić do stanu używalności po jednym praniu w bardzo wysokiej temperaturze z dodatkiem tabletki do zmywarki i octu. Meble z salonu, wybebeszoną sofę i pogryzioną ławę oddałem do utylizacji, chemicznie wyczyściłem materac i łóżko, przez niegdyś czarną szybkę piekarnika znów można zobaczyć co piecze się w środku. Zniknął dziwny zapaszek unoszący się w pomieszczeniach, wyrzuciłem dziurawe wiadro na śmieci, połamaną suszarkę, elektryczny czajnik, talerze i inne naczynia byleby nie musieć już ich oglądać. Na allegro kupiłem parownicę dzięki, której udało mi się przywrócić faktyczną biel fugom na kaflach w łazience i na panelach na podłodze. Dokupiłem połamane szuflady do zamrażarki i doczyściłem lodówkę. Łazienka przestała wyglądać jak toitoi po nocnej studenckiej imprezie i nabrała dawnego blasku.

Ten wynajem nie zapowiadał kłopotów. Baba zapłaciła kaucję, potem co miesiąc regulowała umówioną kwotę za czynsz, wydawało się że wszystko jest w porządku. W zeszłym roku kiedy wszedłem do środka, by przedłużyć umowę wszystko wydawało się cacy, ale rok później  przeżyłem szok. Śmieci wszędzie, kuchenka, pralka, zlew lepiły się od warstwy zaschniętego tłuszczu, meble rozklekotane do tego stopnia, że nie dało się na nich usiąść. Popękane meble, witryny, umywalka, wanna wyglądała jakby nie były myte od roku, wszędzie brud, zapełniłem nim dwie torby od odkurzacza. Okruchy, sierść, puste opakowania to wszystko zmieszane z pościelą i jej rzeczami. Podłoga i ściany poplamione, w piekarniku zeschły tłuszcz. Straty na kilka tysięcy, ale jedyne co mogę zrobić, to skorzystać z kaucji, która niemal w całości została wydana na środki czystości.

Szczerze współczuję jej partnerowi, że przygruchał sobie takiego brudasa, oczami wyobraźni widzę, że bieliznę pewnie też zmieniała raz w tygodniu, przewracając ją pewnie tylko na drugą stronę.  O H Y D A.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „pisane na bieżąco

  1. Blaski i cienie wynajmu…raczej cienie.

  2. Lucia pisze:

    Współczuję i widoku i pracy. No cóż i tak bywa.

  3. salmiaki pisze:

    Moja ciocia tez tak wynajęła, miała nawet pomalowane szyby w oknach. To dla mnie niezrozumiałe!

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s