dobry wujek

Ostanie kilka weekendów to maraton fajnych spotkań, wyjazdów, wizyt, rewizyt i imprez.

Najpierw do Wrocławia zaprosiłem swoja siostrzenicę, która w lipcu dostała się do szkoły średniej. Jako dobry wujek uczestniczący trochę w podejmowaniu przez nią tego ważnego wyboru obiecałem zaprosić ja na kilka dni do siebie, żeby odstresowała się po trudach egzaminów ośmioklasisty. Jej mama dwoiła się i troiła, żeby jedynaczka jak najlepiej przygotowała się do egzaminów, zorganizowała liczne korepetycje i zajęcia dodatkowe, byleby tylko jej pociecha jak najlepiej zdała egzaminy i dostała wymaganą liczbę punktów. Nie rozumiem rodziców, którzy mają dla swoich dzieci zaplanowaną ścieżkę kariery na 30 lat wprzód, więc próbowałem przemycić w tych dyskusjach trochę własnego punktu widzenia, bo 15latka nie może wiedzieć, czy chce być lekarzem, prawniczką, dentystką, kosmonautką czy może influenserką albo żoną i matką piątki dzieci. W piątek po pracy odebrałem ją z dworca, zaciągnąłem do galerii zrobić zakupy ciuchowe w modnych sklepach, zaciągnąłem na kolację ze znajomymi. Żeby nie było, że jest tylko łatwo i przyjemnie znajomi mówili tylko po angielsku, więc jeśli chciała brać udział w rozmowach musiała ćwiczyć rozmówki inaczej zostałoby jej tylko trzepotanie sztucznymi rzęsami i epatowanie młodością. Dla dziewczynki, która chce być traktowana jak kobieta była to ciekawa lekcja odnalezienia się w międzynarodowym tłumie i muszę przyznać świetnie dała sobie z tym radę. Początkowo była nieśmiała, ale moi znajomi skracali ten dystans z każdą minutą, chętnie zadając jej masę pytań o cokolwiek, byleby tylko przełamała się i zaczęła rozmawiać. L. zachwycona była miejscem, które wybraliśmy na nasze wyjście, podobała jej się atmosfera, moi znajomi, zachwycała się słysząc różne języki i łatwość z jaką przechodziliśmy z angielskiego na polski, włoski i hiszpański. Dziewczyny komplementowały ją za figurę, sukienkę i naturalność, zaprzyjaźnieni koledzy Włosi nie szczędzili komplementów a ona czuła się częścią naszej ekipy. Nazajutrz pokazałem jej Wrocław, zabrałem na przejażdżkę katamaranem, interaktywną, multisensoryczną wystawę o van Goghu, kino 4D, wyciągnąłem na modne wśród młodzieży sushi, pokazałem parę fajnych miejsc w moim rodzinnym mieście. Na śniadanie zabrałem do najlepszej wrocławskiej śniadaniowni, gdzie nie wiedziała, czy najpierw robić zdjęcia wnętrzom, strzelać selfie, fotografować jedzenie czy obserwować elegancko ubranych ludzi siedzących przy innych stolikach. Zafundowałem prawdziwy ostrzał wrażeń.

Tak jej się ten pobyt spodobał, że po powrocie do domu nie mogła przestać opowiadać o atrakcjach, które zapewnił jej dobry (a od teraz ukochany i najulubieńszy) wujek. Obiecałem, że przed rozpoczęciem roku szkolonego zaproszę ją znowu i słowa dotrzymałem. Podczas gdy ona szykowała się na weekend w stolicy Dolnego Śląska, zorganizowałem jej dwudniowy wypad do Krakowa. Akurat przypomniałem sobie, że otworzyli tam nowy elegancki hotel i bardzo zależało mi, aby go jak najszybciej odwiedzić. Hotel zrobił piorunujące wrażenie na mnie – nie mówiąc o 15latce. Na dole w hotelu znajdował się piękny marmurowy basen ze strefą SPA a pokój mieliśmy tak ładny, że aż żal było nam go opuszczać. Podarowałem jej wizytę na Wawelu, maraton po muzeach czy wizycie w krypcie byłego prezydenta, w zamian za to zabrałem na przejażdżkę balonem, relaks przy basenie i kolację na Kazimierzu. Ostateczny efekt był piorunujący.

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „dobry wujek

  1. Ultra pisze:

    Nie tylko dla piętnastolatki szok, ale dla starszych również górna półka w zasadzie nieosiągalna. Mam nadzieję, że taki praktyczny przekaz jest więcej wart aniżeli tysiące pouczeń bądź kazań. Będzie mogła lepiej i mądrzej wybrać swoją, własną drogę życia.
    Zasyłam serdeczności

  2. salmiaki pisze:

    Jesteś najukochańszym wujkiem na świecie!!!

  3. trollatrolla pisze:

    dobry z ciebie wujek, ale jednak wizytę u uzurpatora w krypcie mogłeś dziecku darować

  4. bebsonblog pisze:

    Brawo! Czasami trzeba odrobiny luzu i innego punktu widzenia. Teraz sama będzie dążyła by uzyskać poziom wujka.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s