Bardzo udany dzień

To był udany dzień, nie spodziewałem się tego, ale na końcu przykładając głowę do poduszki czułem jedynie zadowolenie, bez głowy pełnej zmartwień. W pracy ożenili mnie z  przetargiem, o którym de facto nie mam zielonego pojęcia. Dyrektor zadzwonił do mnie niepodziewanie, poprosił aby mu coś zanalizować, nie wprowadzając mnie zbytnio w temat i to akurat trochę mnie to ubodło, bo nienawidzę rzucania tematem w twarz, a potem ogarnij to sobie sam człowieku. Jakiś dokument z Eurostatu, z komisji Unii Europejskiej, jakieś statystki wody, system rachunkowości środowisko-ekonomicznej, 450 stron bełkotu i nie wiedziałam w ogóle jak się do tego zabrać, ale coś tam poszukałem, zmontowałem w korpo prezentację i ogarnąłem na tyle dobrze, że na spotkaniu usłyszałem „dziękuję dobra robota”.

Gdy coraz większymi krokami zbliża się seria moich wyjazdów do Syrii, Pakistanu i Jemenu, właśnie otrzymałem potwierdzenie wizy syryjskiej, więc tak naprawdę jedyne co muszę to w przyszłym tygodniu tylko pojawić się o czasie Bejrucie.

Wiza do Pakistanu zajęła mi trochę więcej czasu, bo całe to zbieranie dokumentów, zdjęć i skanów trwało. W końcu kiedy udało mi się złożyć aplikację online przewidywany czas oczekiwania pojawił mi się 30 dni a ja dostałem wizę za już w niecałe 24 h super.

Mam też ubezpieczenie, zakupione w PZU, pełen pakiet na wszelki wypadek, bo nigdy nie wiadomo co się może wydarzyć. Kobiety trochę mnie wkurzyły, bo uparcie twierdziły, że kraje pt. Syria i Jemen nie istnieją, bo nie miały ich w swojej rozpisce.

W ciągu dnia odezwał się do mnie M z propozycją nie do odrzucenia, ponoć spotkał się z adwokatem więc chyba zaczyna coś działać by móc się ode mnie ostatecznie uwolnić.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.