Damaszek

Po całym dniu chodzenia i zwiedzania padam na twarz, 40 stopni, brak wilgotności a zamiast tego olbrzymia suchość powietrza też mogą człowieka wykończyć. Nie da się oddychać tym żarem.

Stare miasto Damaszku jest uważane za jedno z najstarszych stale zamieszkanych miast na świecie. Kalifat Umajjad utworzył Damaszek jako stolicę, tworząc scenę dla stałego rozwoju miasta jako żywego muzułmańskiego, arabskiego miasta, na którym każda kolejna dynastia pozostawia swój ślad.

Pomimo dominujących wpływów islamu, w mieście widoczne są ślady kultur rzymskiej i bizantyjskiej: dzisiejsze miasto opiera się na rzymskim planie, utrzymuje orientację greckiego miasta, bo wszystkie jego ulice są zorientowane na północ-południe lub wschód-zachód.

Mohammed przeczołgał nas dzisiaj po atrakcjach Starego Miasta, które są piękne, ale współczułem podróżującym w naszej grupie kobietom, bo aby wejść do wielu z tych atrakcji musiały zakrywać ciało, głowę i włosy nakładając na siebie czarne brudne pożyczone szmaty.

Na wąskich uliczkach miasta co krok spotyka się zdjęcia i podobizny Al-Asada, wychodząc rano z hotelu zacząłem je liczyć, ale po któryś -dziestym przestałem liczyć. Przy wejściu na suk, meczetów, na skrzyżowaniach ulic dużo kontroli wojskowych, nie wolno robić im zdjęć o czym przypomina się nam na okrągło. Wśród młodych żołnierzy z karabinami mam wrażenie że dużo jest dzieci i młodzieży, co przypomina o tragedii, która wciąż przetacza się przez kraj.

Mieszkańcy są jednak przyjaźnie nastawieni do turystów, często jesteśmy zaczepiani i pozdrawiani, często obdarowani uśmiechem, prosi się nas o zdjęcia, a czasami też o pieniądze.

Przez cały dzień nic nie jadłem, nie miałem nawet apetytu, regularnie uzupełniając tylko zapasy wody.

Wieczorem umówiliśmy się w kilka osób na wspólną kolację: dwie Brytyjki, Japończyk, Brazylijczyk i ja. Jesteśmy zdrowo szurniętą zgrają przypadkowych osób. Przy jedzeniu rozmowa przeszła na temat kuchni świata i najbardziej obrzydliwych rzeczy, które próbowaliśmy podczas naszych podróży. Zaczęło się niewinnie od smalcu, kaszanki, flaków, pasztetu z królika, kabanosów z koniny, wątróbki, kwaśnego mleka, poprzez włoską trippe czy casu marzu – zgniły ser owczy nafaszerowany larwami muchy serowej, haggis – specjał szkockiej kuchni narodowej mieszanki zmielonych owczych podrobów (serca, wątroby i płuc. Shinichi rzucił na tapet trująca rybę fugu, balut – zapłodnione kacze jajo z Filipin, skandynawski hakarl – islandzka potrawa z rekina, który zaraz po złapaniu, zakopywany jest pod ziemią na okres od 2 do 6 miesięcy. Islandczycy czekają, aż mięso się rozłoży, po czym wykopują je, kroją na kawałki i tak podają do jedzenia. Hakarl ma silny zapach amoniaku i bardzo intensywny smak. Kolega z Japonii rozbił bank określając smak jednej z potraw jako smak oblizywanej toalety, przy tym okazał się prawdziwym znawcą koreańskich sannakji – małych, żywych ośmiornic krojonych i polewanych olejem sezamowym, których macki nadal się wiją się w buzi i przyklejają się do podniebienia. Skorpiony, pająki, świnki morskie, smażone tarantule, szczury, czy grillowane psy z Konga nikogo już nie obrzydzały.

Zagadka: czego Chińczyk nigdy nie weźmie do ust co ma cztery nogi?

Odpowiedź: stołu.

Kurtyna

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to Damaszek

  1. 5000lib's awatar 5000lib pisze:

    Zjadło mi komentarz. Straciłam też apetyt, po tych specjałach, bym się chyba nie odważyła, ale fajnie, że o tym piszesz.
    Damaszek jest nie tylko jednym z najstarszych miast, ale także jednym z najstarszych nadal zamieszkałych miast. Nie tylk osynergia kultur, ale i stal damasceńska znana na cały świat. Pierwsze wzmianki o stali Damaszku (a raczej tego co z niej zrobiono) pochodzą z około 300 roku n.e Dobrego urlopowania się.

  2. Ultra's awatar Ultra pisze:

    A co z fotkami? 🙂

  3. trollatrolla's awatar trollatrolla pisze:

    dziękuję, zrobiłeś mi ranek tym dowcipem.

Dodaj odpowiedź do saberblog Anuluj pisanie odpowiedzi