Droga do Aleppo i mijane widoki za oknem autobusu przygotowywały nas do tego co mieliśmy zastać na miejscu. Podróżując po Syrii należało przygotować się na dziesiątki kontroli i punkty kontrolne ulokowane wzdłuż najważniejszych dróg otaczających kraj. Każdy check point wyglądał podobnie: rozłożone barierki, zwykle z opon worków, prowizoryczne drewniane zapory, kilku żołnierzy chowających się przed słońcem w lichej budce, flaga Syrii i kilkanaście malunków z podobizną Sadata.
Im bliżej Aleppo, tym więcej spotykaliśmy terenowych aut z logo ONZ.
To jak wygląda obecnie suk w Aleppo jest okrutnie smutnym i przygnębiającym widokiem: powyłamywane drzwi, rozpadające się belki i filary, wystające kamienie grożące zawaleniem, dziury po kulach, wybuchach, ślady ognia i walk, hałdy gruzu i odpadków. Wśród tego obrazu dewastacji i ruiny bezdomne zwierzęta, dorośli, dzieci i próby powrotu do normalności. Źle się czułem robiąc zdjęcia tym ponurym obrazom, jeszcze gorzej próbując pozować na ich tle.
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ludzie ludziom gotują ten wojenny los. Brrr