Aleppo – dzień 2

Z Damaszku pojechaliśmy do Aleppo, nazwy znanej z reportaży o kryzysie, wojnie, wojnie domowej – nazywajmy to jak chcemy. Ale czytanie o mieście, które zostało zrównane z ziemią, a zobaczenie go to dwie zupełnie różne rzeczy. Chociaż imponująca cytadela nadal stoi (choć obecnie jest niedostępna z powodu lutowego trzęsienia ziemi), suk był w dużej mierze pustą skorupą. Od tego czasu wszelkie prace renowacyjne finansowane były przez sektor prywatny lub z darowizn, a nie przez rząd, który – cytując ponownie mojego przewodnika – jest „bankrutem”. Rosja i Chiny, główni międzynarodowi poplecznicy Assada, mają własne problemy z zaopatrzeniem.

Homs był jeszcze bardziej otrzeźwiający. Jedna część miasta – „broniona” przez siły syryjskie – była zaskakująco nienaruszona, ale po drugiej stronie linii obronnej było widać głównie tylko zniszczenie. Tu i ówdzie w surowym budynku mieściły się firmy oferujące jakieś usługi – napoje czy naprawy – ale trudno było sobie wyobrazić, że zbliża się jakakolwiek większa przebudowa. Podobnie jak w Aleppo, niedawne trzęsienie ziemi spowodowało kolejną lawinę zniszczeń. Życie toczyło się dalej, ale nie wyglądało na to, żeby istniało. Oprócz zniszczeń wojennych, podziwialiśmy także wiele zabytków, które kiedyś znane były turystom. Krak des Chevaliers, niezwykły XII-wieczny zamek krzyżowców, był w dużej mierze opuszczony, podobnie jak Afamia, imponująco kolumnadowa grecko-rzymska aleja, obecnie częściej odwiedzana przez zwierzęta gospodarskie niż turystów mających obsesję na punkcie ruin. Niektóre atrakcje były niedostępne ze względu na zniszczenia spowodowane trzęsieniem ziemi, ale to nie miało większego znaczenia – Syria jest tak przepełniona historią, że łatwo było znaleźć alternatywy.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Aleppo – dzień 2

  1. pk 🌎's awatar Pkmundo pisze:

    💯🌈🫂

Dodaj komentarz