Dotarłem do Lahore po 17 godzinnej podróży zaliczając po drodze kilka wpadek i niedogodności. Prawie spóźniłem się na samolot, bo taksówka utknęła w olbrzymim korku, po przejściu przez kontrolę bezpieczeństwa odkryłem, że zostawiłem portfel z dokumentami przy stanowisku odprawy bagażowej, musiałem zawrócić i drugi raz biec do samolotu. Przez słabe samopoczucie i przyjmowanie leków zacząłem się intensywnie pocić, ciągle jest mi za gorąco i potrzebuje się schładzać. W Warszawie szaro i zimno, w Katarze +31 o pierwszej w nocy, w autobusie wiozącym pasażerów do samolotu 5 stopni, w samolocie na przemian było mi za ciepło albo za zimno. Lot z Dohy do Lahore minął najszybciej, bo po kolacji i trzech lampkach Malbeca które zaserwowała mi polska szefowa pokładu ścięło mnie z nóg i szybko zasnąłem.
Lotnisko w Lahore nie robi oszałamiającego wrażenia, kojarzy się bardziej z krajem trzeciego świata. Mam wrażenie, że oszczędzają tu na klimatyzacji, zarówno w pomieszczeniach, aucie jak i hotelowym lobby było nieznośnie lepko od dusznego ciepłego powietrza. Wszedłem do pokoju na widok, którego od razu przypomniałem sobie gdzie jestem.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
podróże i oznaczony tagami
Pakistan,
podróże. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
Zdrowia siły i dobrych wrażeń z podróży, mimo wszystko!
Trzym się!