Przed 9.00 zdążyłem zjeść całkiem dobre śniadania, po którym zaraz pojawił się mój lokalny kierowca – przewodnik. Sympatyczny, wysokiej klasy, kompetentny, wyluzowany i dobrze wyglądający. Pojechaliśmy dwie godziny za miasto, pod granicę z Albanią, zobaczyć Jezioro Ochrydzkie, najstarsze jezioro w Europie. Wspólna dwugodzinna podróż minęła nam nie wiem kiedy, byłem zaskoczony że w Macedonii jest tyle gór i że na szczytach wciąż widać tam śnieg. Ochryd ma bardzo dobre warunki do plażowania i zwiedzania. Na dodatek miejsce wydaje się zaklęte w galeriach i warsztatach lokalnych rzemieślników. Spacer po mieście nie jest dla tych, którzy się spieszą. Nie dla amerykańskich turystów, którzy nie znoszą gdzieś wchodzić, wspinać się kulić albo schylać bo to im uwłacza albo urasta to rangi problemu nie do pokonania, bo ważą 150 kilo i są mocno ograniczeni ruchowo. Było ciepło, przyjemnie, nie za gorąco, tak jak lubię. Wszedłem do jednej z licznych knajp w porze lunchu i … wpadłem na znajomą twarz z biura. Przywitaliśmy się tylko, pomachaliśmy w swoją stronę po czym każdy wrócił do swoich planów. Człowiek leci ponad tysiąc kilometrów, żeby w pierwszej knajpie spotkać gębę znaną tylko z biurowych korytarzy.
W Ochrydzie jest coś specjalnego, trudnego do opisania. Widoki, historia, atmosfera. Wiele osób wpada tu na jeden dzień, jadąc gdzieś po drodze, lub na jednodniową wycieczkę z Albanii. Polecam jednak poświęcić na to miejsce więcej czasu. Tak, aby mieć czas na spacer po uliczkach i promenadzie przy kościele podczas zachodu słońca. Dopiero wtedy w pełni poczujecie ten klimat. Życie turystyczne skupia się na plażach i w Starym Mieście. Warto po prostu pochodzić sobie na spokojnie, aby chłonąć atmosferę i mieć czas nawet żeby porobić zdjęcia. Zadbane, czyste, domy zbudowane w bardzo podobnym stylu. Ogrom zieleni i kolorowych kwiatów. Cudowny spacer, najpierw długim drewnianym pomostem, potem już plażą. Potem dzielnica rybacka, mija się łódki, małe pomosty, w kółko piękne niesamowite widoki. Charakterystyczna architektura domów, w tureckim stylu, z wysuniętym pierwszym piętrem. Aby wykorzystać miejsce, część domów budowana była nad wąskimi uliczkami, i w niektórych miejscach stworzyło to wręcz tunele. Bazar zakończony jest targiem. Głównie to stoiska owocowo-warzywne, punkty z miodem, serem czy domowymi wypiekami.






















Większość zwiedzających jest zafascynowana Ochrydem, sama mam zdjęcie zachodu słońca odbijającego się w wodzie, cudne.
Nie wiadomo czemu, zdjęcia nie wyświetlają się.
Zasyłam serdeczności