Niespodziewanie udany weekend

Przed zaplanowanymi na październik i listopad wyjazdami nie brałem żadnego urlopu, szczerze mówiąc nie mam nawet wystarczającej liczby wolnych dni, dlatego teraz pracuję w każde święto państwowe, żeby cos sobie uzbierać dni wolne. Tak było w zeszły czwartek, święto wojska polskiego, w biurze byłem ja i moje jestestwo czyli ja sam podczas gdy wielu zaplanowało sobie długi weekend. Nie narzekałem, że nigdzie nie pojechałem, w końcu to był świadomy wybór. W piątek po pracy wracałem do domu zastanowiłem się jak spędzę kolejny upalny weekend. Przy takiej pogodzie ogólnie źle pokonuje mi się długie trasy na rowerze, a rano kiedy jest chłodniej wolę się wyspać niż drałować po ścieżkach rowerowych. Wróciłem do domu, wcześniej robić podstawowe zakupy, włączyłem pranie, popatrzyłem na stertę rzeczy do prasowania, zrobiłem sobie drinka. Niespodziewanie odezwała się do mnie M., z pytaniem gdzie dokładnie moi rodzicie mają swój dom nad jeziorem. Od słowa do słowa okazało się, że właśnie przebywa w okolicy. Wystarczył jeden telefon, płatność blikiem i oto zostałem posiadaczem biletu do Szczecinka, skąd nazajutrz rano mieli odebrać mnie rodzice. Spakowałem się na prędce, zamówiłem taksówkę na 2 rano a o 3 byłem już w drodze. W środku nocy było potwornie parno, nie dało się niczym schłodzić, ale na szczęście w pociągu działa sprawnie klimatyzacja. O 7.40 na stacji powitał mnie tato a 8 jedliśmy już wspólne śniadanie na tarasie. Słońce świeciło, było ciepło, nim zrobiła się lampa, nad głowami najpierw latały motyle, potem ptaki a później już do końca dnia taśmowo samoloty i helikoptery, bo akurat odbywał się kilkudniowy Międzynarodowy Zlot Pojazdów Militarnych. Coroczny letni zlot fanów militariów w to największa impreza masowa w powiecie szczecineckim. Ma zaprzysięgłych fanów i okazjonalnych uczestników. Zwykle co roku na kilka sierpniowych dni do leśnego miasteczka ściąga kilka tysięcy uczestników i nawet kilkadziesiąt tysięcy gości. Mają okazję przyjrzeć się z bliska sprzętowi wojskowemu z demobilu różnych armii, a nawet przejechać się nim. Obejrzeć historyczne rekonstrukcje, odwiedzić kiermasz militariów, obejrzeć liczne koncerty czy zwyczajnie miło spędzić czas. Fanem nie jestem, ale popatrzeć byłem. Na kilkuminutowy lot helikopterem za 400 złotych (płatność blikiem) się nie zdecydowałem, ale śmiałków nie brakowało. Było potem o tym na TVN24, nagranie pokazujące niebezpieczne zdarzenie opublikowano w mediach społecznościowych. Samolot i śmigłowiec nieomal zderzyły się w powietrzu, w momencie gdy dwupłatowiec startował, na jego pasie zaczął manewrować śmigłowiec. Przypadkowy pilot zachuliganił, przyleciał śmigłowcem, narobił dużego zamieszania i stworzył ogromne zagrożenie.

Poszedłem z ojcem zrobić zakupy, bo przecież niespodziewanie zwaliłem im się na głowę, chętny zapłacić za wszelkie sprawunki, okazało się jednak że na weekendowym bazarku płatności tylko gotówką. Zszedłem na ziemię, że płatności kartą nie obowiązują bezwzględnie wszędzie. Potem był spacerek, świeża rybka z grilla, pogadanki, gry i zabawy. Nie jestem wielkim fanem dłuższych spotkań w towarzystwie ojca i matki, zwłaszcza odkąd postanowili się rozwieść, ale zadecydowałem dać im szansę i zostać na kilka dni. Specjalnie spakowałem swój służbowy laptop, żeby w razie potrzeby przez następne kilka dni móc pracować całkowicie zdalnie.

M. przyjechała do nas nazajutrz, nie wbiła na śniadanie bo nasze śniadania są zwykle o 7 rano. Tak wczesna pora narzucona przez rodziców odstrasza wielu zarówno członków rodziny, krewnych czy znajomych, bo nikt o przy zdrowych zmysłach nie będzie zrywał się w dniu wolnym o 5 czy 6 rano żeby zjeść z nami śniadanie. M. rozbawiła moich rodziców do rozpuku, niemal od wejścia zdobywając ich sympatię. Wiem to, bo nigdy nie proponują obcym noclegu a M. została namaszczona.

M. zabrała mnie na Wrzosowiska Kłomińskie, o istnieniu których nie miałem bladego pojęcia, a ja ją na pokaz amfibii i wyrzutni rakiet.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to Niespodziewanie udany weekend

  1. No to weekend Ci się udał, aczkolwiek nie wiem czy wyjazd o 2 nad ranem to też część miłych wspomnień 🙂

  2. Ultra's awatar Ultra pisze:

    Ależ świetny wypad, co ilustrują zdjęcia. Myślę, że takie wyjazdy dają nowe doświadczenia i sporo radości.

    Zasyłam serdeczności

Dodaj odpowiedź do Ultra Anuluj pisanie odpowiedzi