Babilon – Karbala

Zmęczenie i niewyspanie dawały się we znaki w ciągu dnia kilkukrotnie, w drodze do Karbali zasypiałem w aucie  raz za razem.

Karbala najbardziej znana jest z sanktuariów i meczetów, w jednym  znajduje się grób wnuka Mahometa Husayna ibn Alegego i jest popularnym miejscem pielgrzymek szyitów, w drugim miejscem pochówku Abbasa ibn Alego. To miasto uznawana za jedno z najświętszych miejsc zaraz po Mekce i Medynie. 

Żeby wejść na ich teren musieliśmy przechodzić przez liczne bramki bezpieczeństwa, za każdym razem sprawdzano mi plecak a przenośny powerbank lądował w przechowalni, tuż obok butów.

Paru modlących zainteresowała moja obecność, podchodzili do nas, pytali skąd jestem, czy mam pytania, dziękowali za wizytę, niektórzy opowiadali historie. Jeden pan opowiedział mi anegdotę o swoim polskim koledze, który wraz z żoną przez lata starali się o dziecko, niestety bez powodzenia. Doradził mu wtedy odwiedzić grób Husayna i jak było to do przewidzenia w tej historii żona Polaka zaraz potem zaszła w ciążę.

Starsi Irakijczycy to często ludzie z wielkimi wąsami, młodsi – z gęstymi czarnymi długimi włosami. Zarost jest symbolem honoru i dumy, to coś więcej niż tylko osobisty styl i jest zakorzeniony w złożonych religijnych i kulturowych podtekstach. Pełna, starannie przycięta broda jest również integralną częścią tożsamości i poczucia dumy arabskiego mężczyzny.

Gdybym przez kilka miesięcy porzucił golenie i próbował zapuścić wąsy czy brodę w irackim stylu to byłaby katastrofa – nigdy nie udałoby mi się osiągnąć klasycznego poziomu krzaczastości przeciętnego Saddama.

Jeden młody pan zaproponował mi dotknąć jego bujnych włosów na głowie. Jak się skusiłem dotknąć to jego małe dzieło sztuki barberskiej posłał mi szeroki uśmiech, po którym usłyszałem „Good luck”.

Z innych ciekawostek, meldując się w hotelu w Karbali broń należy zostawić na recepcji.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Babilon – Karbala

  1. Nigdy nie zostawiam broni na recepcji. Po prostu jej nie zabieram na wyjazdy. 😉
    A broda… Kiedyś marzyła mi się długa, ale za dużo z tym zabawy jest. I rosół miałem na tydzień. Z makaronem. Dlatego teraz krótko i na temat.
    Dobrego czasu!

    • saberblog's awatar saberblog pisze:

      Ja też bez broni przyjechałem. Ma razie nie żałuję decyzji.
      Oni mają brody i wąsy do ziemi a ja mam cerę gładką na pupa niemowlaka 🥳😂

Dodaj odpowiedź do saberblog Anuluj pisanie odpowiedzi