Tego samego wieczoru, po przyjeździe z Basry, szybko wybraliśmy się, aby zobaczyć stolicę Iraku nocą. Murtdaza nie przestaje mnie zaskakiwać swoją pomysłowością, ogarną nam na szybko taksówkę, potem jakiegoś busa i zabrał na najlepszą kawę z kardamonem w okolicy. Od tygodnia piję tylko herbatę i wodę, bo do rozpuszczalnej kawy instant czyt. l’aqua sporca przekonać się nie dam. Poszliśmy obaj na szybkie coś do baru prowadzonego przez Syryjczyków, pokręciliśmy się wzdłuż głównej ulicy i wróciliśmy do hotelu. W sklepach królują podróbki znanych marek.
Lokalna kuchnia smakowo bardzo mi imponuje, gorzej z ogólną estetyką podawanych dań.. Ile razy zabieram się do jedzenia staram się nie koncentrować myśli na tym, że jemy palcami a talerze, pojemniki i stoły niekoniecznie są wzorem czystości.
Nie przyjechałem tutaj jako turysta węszący śladów wojny. Współczesny Bagdad jest zamożnym i wyrafinowanym miastem, którego bogate życie kulturalne można mierzyć licznymi muzeami, uniwersytetami i instytutami. Ludzie wydają się bardziej otwarci, gościnni, nowocześni, często uśmiechają się do cudzoziemców, poza tym widać różnicę w sposobie jaki się ubierają, kobiety np. “pompują” sobie usta. Infrastruktura wymaga jeszcze poprawy, przerwy w dostawach prądu bywają uciążliwe, brud, gruz, uciążliwe kawałki metalu, szkła i plastiku na chodnikach nie wyglądają zachęcająco, ciągle lepiej patrzeć pod nogi, ale miasto ma swój bliskowschodni klimat…
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.