Prawie w każdej rozmowie, artykule w prasie, programie telewizyjnym Irak przejawia się jako synonim konfliktów, krainy zakurzonych, wątpliwych sporów, ale w mediach próżno szukać atrybutów tego kraju: fantastycznego ptactwa, lśniących oaz, turkusowych rzek, żyznych dolin, obiektów znajdujących się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO i wspaniałych krajobrazów miejskich. Niektóre z najstarszych społeczeństw na świecie wywodziły się z tej starożytnej krainy, wiele z nich uważa ten region za kolebkę cywilizacji.
Łatwo można ulec całkowitemu oczarowaniu opowieściami o Bliskim Wschodzie: bazarami Mosulu i Basry oraz fascynującymi ruinami starożytnego Ur, Uruk, Niniwa i Nimrudo których, dzięki odkryciom dawniej szeroko rozpisywały się gazety.
Jednak pomimo swojej chwalebnej przeszłości kraj od lat nie ma zbyt wielu powodów do świętowania. Większość infrastruktury politycznej, społecznej, fizycznej i gospodarczej Iraku została zniszczona w wyniku inwazji pod przywództwem USA w 2003 roku. Wybory i wycofanie wojsk w 2009r. zdawały się zwiastować drogę Iraku do ożywienia gospodarczego i były powody do optymizmu: pomimo utrzymującej się przemocy. Turystyka ponownie wzrosła do imponujących 2 milionów ludzi rocznie i rok rocznie ta liczba zwiększa się.
Rząd ogłosił nawet, że odrestauruje Łuk Ktezyfonu, największy na świecie łuk z cegieł i pozostałości starożytnej perskiej stolicy o tej samej nazwie. Rozpoczęto naprawę szkód wyrządzonych na południowych bagnach, które osuszył Saddam Husajn i wykorzystania ich statusu ostoi ptaków do stworzenia centrum ekoturystyki.
W 2013 r. sytuacja w zakresie bezpieczeństwa gwałtownie się pogorszyła, czego kulminacją było zajęcie przez islamską grupę bojowników ISIS w 2014 r. dużych połaci terytorium na północy. Sytuacja pozostawała bardzo niestabilna.
Pomimo ostrzeżeń rządu, aby unikać podróżowania do tego kraju, firmy zajmujące się wycieczkami przygodowymi nadal zabierają małe grupy do Iraku, choć nie na północ. Jeśli i kiedy sytuacja w kraju w końcu się ustabilizuje, nie ma wątpliwości, że turyści w większej liczbie powrócą do kolebki cywilizacji. Jednak do tego czasu zdecydowanie odradza się podróżowanie do Iraku.
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.