Erbil – Rawanduz

Z powodu niespodziewanej sytuacji z paszportem, musiałem nieco zmodyfikować swoje plany podróży po Iraku. Pierwszy tydzień miałem zaplanowany z Murtdazą, który w poniedziałek miał zawieźć mnie do Erbilu, a od wtorku na pięć dni miałem być pod opieką lokalnego kurdyjskiego przewodnika Ahmeda. Kiedy pojawiły się problemy, nowy znajomy z Iraku okazał się niezwykle pomocny – zawiózł mnie do konsulatu, skontaktował się z Biurem Wywiadu ds. Bezpieczeństwa Turystycznego, zorganizował dodatkowe noclegi i dostosował plan zwiedzania do mojej sytuacji, nie biorąc za to ani dolara. Dzięki niemu czułem się o wiele spokojniejszy i bezpieczniejszy.

Wizyta w konsulacie przebiegła szybko, choć więcej czasu zajęło mi przejście przez bramkę ochrony. Coś nie działało, więc po około kwadransie poproszono mnie, abym wrócił następnego dnia. I tu Murtdaza znów okazał się niezwykle życzliwy – sam zaproponował, że następnego dnia pojedziemy razem, dostosowując przy tym nasz plan zwiedzania tak, abyśmy mieli czas na wizytę w konsulacie.

Rozmawiając z nim, doszedłem do wniosku, że lepiej będzie, jeśli spędzę kolejne dni z nim i naszym kierowcą w Kurdystanie, niż zmieniać przewodnika. Na szczęście, nie było żadnych przedpłat, więc mogłem zrezygnować z wycieczek z Ahmedem bez ponoszenia kosztów. Napisałem do Ahmeda szczerze, że mam problem z paszportem, czekam na nowy, mój lot został odwołany, i nie wiem, czy zostanę tu tydzień, czy może tylko dwa dni. Wyjaśniłem też, że będę musiał wracać na tymczasowym paszporcie, który nie wszędzie jest akceptowany. Wiedziałem, że stawiam go w trudnej sytuacji, i nie czułem się z tym dobrze.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Erbil – Rawanduz

  1. salmiaki's awatar salmiaki pisze:

    Mam wrażenie, że to Twoja wycieczka życia! Jeszcze nie czytałam o żadnej innej, która wywoływałaby tyle emocji. Do tego piszesz tak, że żołądek mi się ściska z nerwów podczas czytania, a na zdjęciach widzę, jaki jesteś szczęśliwy! Chyba Ci tam pasuje i klimat i jedzenie 🙂
    A dobry przewodnik właśnie taki powinien być- dba o tego, którego prowadzi! To dobra, starą szkoła, o której się zapomina.

  2. 5000lib's awatar 5000lib pisze:

    Przesyłam serdeczności! Tak po prostu.

Dodaj odpowiedź do salmiaki Anuluj pisanie odpowiedzi