W weekend miało odbywać się wielkie pranie, suszenie, potem prasowanie i pakowanie, dokończyć miałem też pracę, ogarnąć powierzchnie płaskie na chacie miałem, dodatkowo zakupy i wszelkie rzeczy do załatwienia pozostawione na ostatnią chwilę przed wylotem do Dubaju. Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Podczas lunchu koleżanka z biura zaproponowała mi wyjście na koncert Kasi i Błażeja w NFM. Piosenki z płyty znałem i bardzo mi się podobały, parę kawałków często nuciłem pod nosem, widziałem parę wywiadów zapowiadających koncerty, bilety w sprzedaży wciąż były, więc nie dałem się długo prosić. Niedziela była więc produktywna, ale inaczej. I tak chwytając ostatnie promienie jesiennego słońca poszliśmy z A. na obiad na żeberka, potem na kawę, deser i mirto, po drodze spotkaliśmy wspólnych włoskich znajomych ze statku, poszliśmy na wspólny spacer a po koncercie wyszedłem w bardzo dobrym nastroju i wróciłem późno do domu. Popatrzyłem tylko na bajzel oraz skrupulatnie spisaną listę rzeczy do zrobienie i poszedłem spać.
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.