Pomimo swojego wizerunku jako centrum emerytów, ta portugalska wyspa oferująca bary, górskie wędrówki, fale oraz tętniąca życiem stolicę Funchal, skradła moje serce.
Lecąc tam, zdawałem sobie sprawę że nie jest to najbardziej pożądane miejsce na wakacje w zimie, spodobało mi się jednak że Madera jest pełna „starych ludzi”, zaskoczył i oczarował mnie dramatyzm i piękno tego miejsca – strome doliny pokryte bujną zielenią, różowe domy mocno trzymające się zboczy.
Z przyjemnością chodziłem po lewadach Madery – dawnych kanałach irygacyjnych, które teraz służą jako szlaki turystyczne. Mój ulubiony prowadził przez tunele w górach, pod wodospadami i oferował spektakularne widoki.
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Moja babcia opowiadała mi, że jej cała klasa pisała („zachęcona” przez nauczyciela) listy do „dziadka”, czyli Piłsudzkiego, który tam się relaksował w 1930 roku. A również powtarzała mi wierszyk, który dorośli na ten temat sobie opowiadali: Co to za zwierzę/siedzi na Maderze/orzeszki chrupie/i ma wszystko w d…..
Moja babcia opowiadała mi, że jej cała klasa pisała („zachęcona” przez nauczyciela) listy do „dziadka”, czyli Piłsudzkiego, który tam się relaksował w 1930 roku. A również powtarzała mi wierszyk, który dorośli na ten temat sobie opowiadali: Co to za zwierzę/siedzi na Maderze/orzeszki chrupie/i ma wszystko w d…..
Wiesz że o tym Piłsudskim miałem w szkole i podczas zwiedzania też usłyszałem, ba nawet pomnik widzielem.