Wróciłem z urlopu z Madery i rzuciłem się w wir zawodowych obowiązków. W połowie roku szykują się duże zmiany, potrzebuję zatrudnić kogoś w Indiach, bo w przyszłości moją pracę będą wykonywali ciapaki. Mam stworzyć plan przeniesienia wiedzy do Indii, zatrudniać, wyszkolić nowych pracowników i sprawić że nie odbije się to na jakości pracy. Potrafię wiele, mogę zatrudnić obiecujących kandydatów, zorganizować kilka miesięcy szkolenia, być miły i cierpliwy ale za nikogo nie zrozumiem ani tego nie sprawię.
Z planami wyjazdowymi na Azory miałem poczekać do połowy lutego. Nie wytrzymałem, kupiłem już bilet do Porta Delgada a na koniec czerwca wpisałem w kalendarzu tygodniowe L4.
Odwiedziła mnie koleżanka, została na noc, spała w salonie na rozkładanej sofie. Moja sofa, gdyby mogła mówić napisałaby pamiętniki czerwonego pantofelka, wiele widziała i wiele przeżyła. Niestety nie uniosła wagi koleżanki i pękły mi nóżki przez co szykują mi się nowe wydatki.
Zacząłem mieć wątpliwości czy wyjazd do Kongo z początkiem nowego roku to był dobry pomysł. W Afryce pociąga mnie nic, nie ma tam kultury, muzeów, owszem są widoki, natura, fauna i flora ale im więcej myślę że miałbym spędzić dwa tygodnie w dżungli z gorylami, w potwornie wilgotnym klimacie, łazić po krzakach, chaszczch, torując sobie drogę maczetą, unikać komarów, spać w namiocie, pocić się, myć się w beczce z wodą, potem w Angoli wydawać astronomiczne kwoty na byle jakie wydatki to odechciewa mi się takiej przygody. Nawet dolot do Brazzaville jest fatalny i zaczynam myśleć że kontynent afrykański nie jest mi przeznaczony.
Weekendy spędzam w gronie bliskich mi osób. Obecny spędziłem na gotowaniu i nie wiem o co w tym chodzi, ale zauważyłem że gotowanie mnie uspokaja, bardzo odpręża i sprawia mi przyjemność.

Znajoma była niedawno w Czadzie. Też Afryka…. Dwa tygodnie bez prysznica trudno jej było przeżyć, ale nie było goryli, chaszczy, kultury, wilgoci, sklepów. Pokazywała zdjęcia, fantastyczne.
W Czadzie musi być czadowo. Zdjęcie muszą być fantastyczne. Jedyne co mnie zniechęca to świadomość że po całym dniu zwiedzania i oglądania człowiek umęczony i spocony myje się w szklance wody, kładzie się spać w tych samych ciuchach wstaje rano i zaczyna zwiedzanie od początku. Po 3 dniach wszystko musi człowieka swędzić 😂.