W mojej obecnej pracy świat kręci się wokół dzieci – dosłownie. Na rozpoczęcie roku szkolnego – finansowa niespodzianka, na Mikołaja – paczka zastrzyk gotówkowy. Wakacje – dofinansowanie wczasów pod gruszą. Dzień Dziecka? Oczywiście – prezent i kolejny przelew. A na Święta – ekstra bony i dodatki, które potrafią naprawdę miło zaskoczyć. I nie mówimy tu o drobniakach – za każdym razem to zwykle kilkaset złotych ekstra. Ale jest jeden haczyk – to wszystko tylko dla rodziców.
Zgodnie z kodeksem pracy, rodzicom przysługują też dodatkowe dni urlopu, zwolenienie lekarskie – na opiekę nad dzieckiem. Kilkanaście dni w roku. A ja? Nie mam dzieci. Rodzicem nie jestem. Więc z tych wszystkich dobroci – nici. Co więcej, dokładam się do nich, nie dostając w zamian ani grosza.
Pewnego dnia, przy kawie, koleżanka szefowa HR w jednej z tych dużych, globalnych firm rzuciła żartem:
– Wiesz, zawsze możesz „zadeklarować się” jako rodzic, to nie jest tytuł, który ktoś może ci odebrać. Możesz być samotnym rodzicem, papierowym rodzicem, rodzicem w cieni, aktualnym partnerem czyjegoś ojca. Dopóki nie bierzesz dni na opiekę, nikt ci tego nie sprawdzi.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
ZFŚS to pieniądze pracodawcy i jego koszt. Musisz zerknąć w regulamin. Być może możesz dostać na cele mieszkaniowe, albo na kulturalno-oświatowe lub sportowe. Poczytaj, czy nie możesz złożyć wniosku o dofinansowanie podróży. Albo o nieoprocentowaną pożyczkę. Niekiedy jest tak, że jedni korzystają z siłowni i teatru, bo mają na to czas, a inni dostają bon na paczkę dla dzieci.
Taki fundusz, zgodnie z ustawą, musi mieć duża firma. W małej nie. A tu pracownicy nauczeni przez poprzedni system stękają, że chcą Mikołaja i paczki dla dzieci…
I tak źle i tak niedobrze…
A co do zasiłku opiekuńczego wypłacanego przez ZUS na opiekę nad dzieckiem…To nie trwa wiecznie. Byłam raz w sytuacji, kiedy nie mogłam wrócić do pracy, a ZUS już nie wypłacał kasy. Brak wypłaty, a koszty leczenia wysokie…
Ty sie lepiej dobrze zastanów, czy chcesz mieć dziecko
Myślę, że sytuacja wszędzie wygląda podobnie. Mnie dobija roszczeniowość niektórych matek jakby dokonały nie wiadomo czego.
Rozumiem to
Też mam ochotę wysłać niektóre matki na ubój