Dzień bez pracy – kawa, IKEA i mały bunt

Napisałem rano do koleżanki z tej samej „fabryki”. Okazało się, że jej też chodził po głowie podobny pomysł i również wzięła dziś wolne. Spontanicznie się zebrałem, ubrałem i pojechałem do niej na kawę. Rozmowa, śmiech, cisza bez presji powiadomień, potem kolejna kawa – tym razem w Ikei. Zero myśli o pracy, zero potrzeby bycia „na bieżąco”. Był spacer, zakupy w warzywniaku, miałem czas posłuchać ulubionych podcastów, włączyłem sobie jakiś serial.

Coraz wyraźniej widzę, że coś trzeba zmienić. Albo projekt albo pracę – bo to, co teraz się dzieje, zwyczajnie mnie wykańcza. Gdybym spojrzał na to wszystko uczciwie, to wiem, że to przypomina próby pompowania dziurawego materaca. Niby coś się dzieje, ale efektu brak – tylko zmęczenie rośnie.

Nie wiem, co będzie jutro. Ale dziś, niczym Scarlett O’Hara, mówię sobie: Pomyślę o tym jutro”. Bo dzisiaj po prostu nie mam do tego głowy i może to właśnie najlepszy sygnał, że coś wewnętrznie domaga się zmiany.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii praca i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz