Spacerkiem po wyspie

Uwielbiam lokalne śniadaniownie! Kawa za 80 centów, tost z szynką i serem za 2 euro – prosto, tanio i smacznie. Przez pierwsze dwa dni jedliśmy śniadania w hotelu, płacąc po 12 euro za bufet, ale kiedy raz spróbowaliśmy zjeść „na mieście”, od razu wiedzieliśmy, że od teraz śniadania będą tylko na mieście. Atmosfera, ceny i smak — wszystko przemawia właśnie za tym.

Codziennie ruszamy w drogę, aby odkrywać wyspę São Miguel. Przez lokalne biuro podrozy zarezerwowałem nam kilka wycieczek i każdego dnia o 9 rano jesteśmy zabierani w inną część wyspy. Byliśmy już na zachodzie — jeziora Sete Cidades i Fogo, wodospad Salto do Cabrito, spacer po klimatycznej Ribeira Grande i zachodnie Mosteiros. Po drodze mnóstwo punktów widokowych, a każdy z nich łączy jedno: Atlantyk, soczysta zieleń, wulkaniczne krajobrazy i nieprzewidywalna pogoda. Rano chmury, potem ulewa, a za chwilę słońce praży tak mocno, że człowiek szuka cienia jak świętego spokoju.

To tutaj są jeziora, które naprawdę zasługują na miano jezior — nie bajorka, tylko wielkie, majestatyczne zbiorniki wciśnięte między zielone wzgórza, krajobrazy ciągną się kilometrami. Każdy dzień to idealne połączenie relaksu, przygody i kontaktu z naturą.

Mimo że Azory nazywane są jednym z najbardziej zielonych miejsc na Ziemi, wciąż nie dopadła ich masowa turystyka. Życie płynie tu spokojnie, a piękno tych wysp można chłonąć bez tłumów, bez pośpiechu i zdecydowanie jest na co patrzeć i co przeżywać.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Spacerkiem po wyspie

  1. poprostugej's awatar poprostugej pisze:

    Azory to podobno europejskie Hawaje. Szkoda tylko, że nie wrzuciłeś żadnych fotek z wyjazdu 😥