Hidden gems

Podczas naszego pobytu na Sao Miguel nasz przewodnik przekonał nas, by skorzystać z dodatkowej wycieczki pod nazwą Ukryte Perełki Wyspy. Na początku nie planowaliśmy brać w niej udziału, ale ostatecznie okazała się ona wspaniałym uzupełnieniem wycieczek na wschodnią i zachodnią część wyspy.

Dzień obfitował w piękne odkrycia: dotarliśmy do malowniczej tamy ukrytej głęboko w lesie, podziwialiśmy poszarpane klify, a także urocze wodospady otulone bujną zielenią, kwitnącymi kwiatami i majestatycznymi palmami. Chwilami przedzieranie się przez te dzikie zakątki wymagało od nas nieco wysiłku, ale każdy trud był sowicie wynagradzany widokami, które na długo pozostaną w pamięci. Mieliśmy wrażenie, że odkrywamy małe sekrety tej wyspy, z dala od głównych szlaków turystycznych.

Dzięki temu, że towarzyszył nam doświadczony lokalny przewodnik, trafiliśmy w miejsca, do których sami z pewnością byśmy nie dotarli, nawet jeżdżąc po wyspie samochodem. São Miguel może wydawać się niewielkie na mapie, ale jego najpiękniejsze zakątki kryją się często z dala od utartych ścieżek.

Geotermalne źródła, z których unosiła się gorąca para, spotykaliśmy niemal na każdym kroku — to prawdziwy znak rozpoznawczy Azorów. Cały dzień towarzyszyła nam piękna pogoda: ciepło, ale bez uciążliwego upału, co tylko potęgowało przyjemność z odkrywania wyspy.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz