Ten dzień ciągnął się niemiłosiernie. Poranne spotkania poszły szybko i sprawnie i nagle pustka w kalendarzu. Zostało mi udawanie pracy w pokoju z innymi kolegami, telefonowanie po znajomych, rodzinie i bezcelowe scrollowanie internetu, byle tylko zabić czas. Zegar jak na złość tykał tak wolno, że miałem wrażenie, że zatrzymał się na dobre, czekałem tylko, aż wybije 16:00 i będę mógł uciec do hotelu.
Obiecałem sobie, że ten wieczór będzie tylko dla mnie – pierwszy wolny od dawna. Najpierw basen – woda przy 35 stopniach bardziej przypominała zupę niż chłodzącą atrakcję, ale i tak była to przyjemność po tygodniu pracy.
Po szybkim prysznicu i kolacji w pokoju wsiadłem w taksówkę. Cel – Muzeum Sztuki Islamskiej, byłem tam kiedyś dawno temu, ale chciałem zobaczyć to miejsce jeszcze raz.
Majestatyczny budynek robi ogromne wrażenie. Jasne, geometryczne bryły kontrastujące z błękitem zatoki, odważna architektura inspirowana muzułmańską tradycją. Najbardziej charakterystyczny jest prostopadłościan na szczycie z wyciętymi półksiężycami, które przypominają oczy arabskiej kobiety spod burki. A w środku – chłód klimatyzacji, monumentalne zakręcone schody i ogromne przeszklone ściany z widokiem na skyline Dohy. Każda sala to gra światła i cienia, a eksponaty wyłaniają się z półmroku, robiąc jeszcze większe wrażenie. Po zmroku muzeum wygląda niczym latarnia – pięknie podświetlone, otoczone parkiem, gdzie Katarczycy i turyści spacerują, organizują pikniki i stoją w kolejkach do foodtrucków.
Postanowiłem nie brać taksówki i podejść pieszo na pobliski Souq Waqif. No i po trzech minutach na światłach wyglądałem jakbym właśnie wyszedł spod prysznica… Takiego upału nie da się opisać, to trzeba przeżyć, ale i tak warto było, bo sam targ to inny świat: wąskie uliczki, zapachy kuchni, głośne kawiarenki i setki sklepików i kramów. Wrażenie zrobił na mnie mały targ ze zwierzętami – dziesiątki klatek pełnych ptaków, a wśród nich ogromne, kolorowe papugi. Souq Waqif tętni życiem nawet wieczorem, rodziny z dziećmi, turyści, lokalni mężczyźni w długich białych thawbach i ludzie z całego świata w lnianych spodniach, szortach i koszulach. Mieszanka kultur i charakterów, której nie da się pomylić z żadnym innym miejscem.























Niesamowicie piękne zdjęcia. Udało Ci się uchwycić to coś. A to najważniejsze. Warto tam popracować.😃 Uściski
Piękne zdjęcia! Czas dla Ciebie ;P jakbym wykrakała zanim przeczytała ;P
Fajne to zdjęcie z aureolą [j]aniołku ;P
Pięknie tam.. Sztuka kradnie mi serducho. Kolory.