Dzień 6 – nareszcie weekend

Ten dzień ciągnął się niemiłosiernie. Poranne spotkania poszły szybko i sprawnie i nagle pustka w kalendarzu. Zostało mi udawanie pracy w pokoju z innymi kolegami, telefonowanie po znajomych, rodzinie i bezcelowe scrollowanie internetu, byle tylko zabić czas. Zegar jak na złość tykał tak wolno, że miałem wrażenie, że zatrzymał się na dobre, czekałem tylko, aż wybije 16:00 i będę mógł uciec do hotelu.

Obiecałem sobie, że ten wieczór będzie tylko dla mnie – pierwszy wolny od dawna. Najpierw basen – woda przy 35 stopniach bardziej przypominała zupę niż chłodzącą atrakcję, ale i tak była to przyjemność po tygodniu pracy.

Po szybkim prysznicu i kolacji w pokoju wsiadłem w taksówkę. Cel – Muzeum Sztuki Islamskiej, byłem tam kiedyś dawno temu, ale chciałem zobaczyć to miejsce jeszcze raz.

Majestatyczny budynek robi ogromne wrażenie. Jasne, geometryczne bryły kontrastujące z błękitem zatoki, odważna architektura inspirowana muzułmańską tradycją. Najbardziej charakterystyczny jest prostopadłościan na szczycie z wyciętymi półksiężycami, które przypominają oczy arabskiej kobiety spod burki. A w środku – chłód klimatyzacji, monumentalne zakręcone schody i ogromne przeszklone ściany z widokiem na skyline Dohy. Każda sala to gra światła i cienia, a eksponaty wyłaniają się z półmroku, robiąc jeszcze większe wrażenie. Po zmroku muzeum wygląda niczym latarnia – pięknie podświetlone, otoczone parkiem, gdzie Katarczycy i turyści spacerują, organizują pikniki i stoją w kolejkach do foodtrucków.

Postanowiłem nie brać taksówki i podejść pieszo na pobliski Souq Waqif. No i po trzech minutach na światłach wyglądałem jakbym właśnie wyszedł spod prysznica… Takiego upału nie da się opisać, to trzeba przeżyć, ale i tak warto było, bo sam targ to inny świat: wąskie uliczki, zapachy kuchni, głośne kawiarenki i setki sklepików i kramów. Wrażenie zrobił na mnie mały targ ze zwierzętami – dziesiątki klatek pełnych ptaków, a wśród nich ogromne, kolorowe papugi. Souq Waqif tętni życiem nawet wieczorem, rodziny z dziećmi, turyści, lokalni mężczyźni w długich białych thawbach i ludzie z całego świata w lnianych spodniach, szortach i koszulach. Mieszanka kultur i charakterów, której nie da się pomylić z żadnym innym miejscem.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podróże, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 Responses to Dzień 6 – nareszcie weekend

  1. Lucia's awatar Lucia pisze:

    Niesamowicie piękne zdjęcia. Udało Ci się uchwycić to coś. A to najważniejsze. Warto tam popracować.😃 Uściski

  2. agnecha's awatar agnecha pisze:

    Piękne zdjęcia! Czas dla Ciebie ;P jakbym wykrakała zanim przeczytała ;P
    Fajne to zdjęcie z aureolą [j]aniołku ;P
    Pięknie tam.. Sztuka kradnie mi serducho. Kolory.

Dodaj odpowiedź do agnecha Anuluj pisanie odpowiedzi