Dlaczego nie warto uczyć się obsługi roweru miejskiego w nocy

Wczoraj zaliczyłem klasyczną wtopę. Dawno niewidziny kumpel napisał, zaprosił do siebie, a ja po mimo później pory, oczywiście uznałem to za genialny pomysł. Nowe mieszkanie, pierwszy raz u niego byłem, bardzo ładnie urządzone, wszystko super… poza jednym drobnym szczegółem – w środku było jak w fińskiej saunie. Duszno, gorąco, prawie topiły się ściany. Wyszedłem od niego około północy, bo rano przecież do pracy. Stanąłem pod blokiem, żeby się trochę schłodzić i już miałem zamawiać Ubera, ale w głowie zapaliła się lampka: Ej, przejdę się kawałek, znam te rejony, brat tu kiedyś mieszkał, skrót znam, spacer dobrze mi zrobi…

Idę Borowską, sprawdzam trasę na google maps a tam czytam, że do domu mam godzinę marszu, liczę że ok drugiej w nocy dotrę do domu, stwierdzam, że jednak nie jestem aż tak proaktywny. I wtedy dostrzegam: rower miejski. Nigdy wcześniej na nim nie jechałem, tylko hulajnogą, ale hulajnoga po ciemku to proszenie się o wypadek na nierównych wrocławskich chodnikach. Rower wydał się jakby stabilniejszy, bezpieczniejszy i rozsądniejszy…

Jakieś 15 minut stałem, próbując ogarnąć instrukcję, aplikację i cały ten system. Karty, nie karty, PIN-y, doładowania, coś klika, coś nie działa, w końcu cud – odblokowało się. Wsiadam i jadę… no, „jadę” to za dużo powiedziane. Ktoś ustawił siodełko tak wysoko, że ledwo czubkami palców sięgałem pedałów. Jechałem, przeklinając pod nosem i zastanawiając się, jakim cudem to kurestwo w ogóle się porusza.

Po jakiś 500 metrach odkryłem olśniewającą prawdę – da się regulować siodełko tylko, że do Ołtaszyna dojechałem już w trybie cierpienia i wyparcia, zanim w końcu je obniżyłem.

No i jadę, jadę, dojeżdżam do siebie więc czas oddać rower. I tu zaczyna się prawdziwa łamigłówka: próbuję raz, drugi, podpinam do stojaka, szukam magnesów, klikam w aplikacji, zamykam ją, otwieram i nic. Myślę: może zła strefa, może inny operator, może to w ogóle nie ten rower. Rozważam opcję parkowania przez porzucenie, tłumaczę sobie no trudno, stracę 10 zł, ale zaraz, przecież karta podpięta a co jeśli ktoś nim odjedzie? Aplikacja nie zakończy przejazdu? Odpisuje mi jakiś wirtualny agent, ja czytam instrukcje online, klnę jak szewc, bo nie potrafię oddać roweru i nie mam pojęcia, jak to chujstwo działa.

I wtedy niczym objawienie znajduję magiczny przycisk. Klik. Rower się blokuje a ja wracam do domu. Było już po pierwszej, byłem zmęczony, spocony, lekko straumatyzowany, ale szczęśliwy bo wróciłem i rower też.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz