Minione 72 godziny sprawiły, że zacząłem zastanawiać się, czy przypadkiem nie żyję w filmie z serii Oszukać przeznaczenie.
W weekend, kiedy upał był wręcz nie do wytrzymania, siedziałem głównie w domu z włączoną non stop klimatyzacją. Nagle usłyszałem potężny huk dochodzący z tarasu, pierwsza myśl to taka, że pewnie coś spadło od sąsiada z góry, może doniczka albo jakiś inny ciężki przedmiot roztrzaskał się na moim balkonie. Nie otwierając drzwi, zajrzałem przez szybę i nic zupełnie nic – uznałem więc, że pewnie mi się przesłyszało.
Dopiero następnego dnia wszystko nabrało sensu. W niedzielę, kiedy wychodziłem na rower, na sofie z kompletu wypoczynkowego, między poduszkami, znalazłem martwego gołąbka. Biedaczek najprawdopodobniej uderzył w (za czystą) szybę albo w ścianę a może po prostu nie wytrzymał tego potwornego upału i popełnił samobójstwo – tego już się nie dowiem.
Na rowerze objechałem pół Wrocławia i wydawało mi się, że to będzie już koniec dziwnych wydarzeń, ale myliłem się. Wracając do domu, omal nie zostałem potrącony przez taksówkę. Kierowca mnie wyprzedził, zatrzymał samochód, a po chwili zaczął cofać prosto na mnie. Krzyczałem, próbowałem odskakiwać razem z rowerem dosłownie o kilka centymetrów. Miałem wrażenie, że zaraz mnie przejedzie, najgorsze było to, że kierowca w ogóle nie patrzył w lusterka, po prostu cofał, jakby kompletnie nie zdawał sobie sprawy, że ktoś znajduje się za jego autem. Na szczęście udało mi się uciec, choć zderzak kilka razy uderzył mnie i rower. Skończyło się tylko na ogromnym strachu i kilku siniakach. Pomyślałem wtedy, że limit pecha został już wyczerpany, ale nie.
W poniedziałek, wracając z pracy, przechodziłem przez przejście dla pieszych, zauważyłem śmieciarkę skręcającą w moim kierunku. Byłem przekonany, że kierowca zwolni albo się zatrzyma. Zamiast tego, gdy byłem już mniej więcej w połowie pasów, samochód przyspieszył, nie miałem wyjścia, zacząłem biec, żeby zdążyć uciec z przejścia.
Wierzę, że to tylko wyjątkowo pechowy zbieg okoliczności, ale dawno nie miałem wrażenia, że śmierć zagląda mi przez ramię tak często.

Może trzeba jakieś uroki odczynić? Palenie szałwi, czy coś? I na wszelki wypadek może nie wychodź z domu
😂
Może przeznaczenie daje ci znak, ze czas kupić lepszy kask, i na wszelki wypadek może wstrzymaj się z paleniem czegokolwiek na trochę 😉
Nie należy tak często myć szyb. Też miałem przypadek z ptakiem, tylko z kosem.