Druga Siła: Śmierć

Po śmierci Juan znalazł się w pięknym miejscu. Zawsze marzył o wygodach i pięknym krajobrazie.
Podeszła do niego postać ubrana na biało.
– Możesz robić, na co masz ochotę – powiedziała – jeść, oddawać się przyjemnościom i uciechom.
Zachwycony Juan zrobił wszystko, o czym marzył za życia. Przez wiele lat oddawał się przyjemnościom i w końcu zaczął szukać osoby ubranej na biało.
Juan powiedział, że zrobił już wszystko, co chciał, a teraz pragnie popracować, aby poczuć się użytecznym.
– Tego właśnie nie mogę ci zapewnić – powiedziała osoba w bieli.
– Ale wobec tego będę się nudzić przez całą wieczność! Wolałbym być w piekle!
Osoba ubrana na biało zbliżyła się do niego i spytała cicho:
– A jak myślisz – gdzie jesteś?

I to jest moje marzenie o szczęściu: zobaczyć wszystko, by móc wreszcie skoncentrować się wyłącznie na pracy – jakiejkolwiek choćby poniżej mojego poziomu choćby mechanicznej, bo inaczej smutek mnie pożera.

Opublikowano praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

idzie ku lepszemu

Zagraniczni pracownicy nie rozumieją umów, które podpisują po przyjeździe do Polski. Dzięki właśnie uchwalonym przepisom to się wkrótce zmieni Tę lukę wypełnia uchwalona w zeszłym tygodniu przez Sejm nowelizacja ustawy o języku polskim. Przewiduje ona m. in., że cudzoziemiec zatrudniający się w polskiej firmie będzie mógł poprosić przyszłego pracodawcę o sporządzenie umowy o pracę, a także innych dokumentów związanych z jego zatrudnieniem (np. świadectwa pracy) w obcym języku. Nowela nie wymaga nawet, by była to jego mowa ojczysta. Wystarczy, że będzie to język, którym swobodnie włada.

Źródło: Rzeczpospolita 2009-07-20

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Belgrad

W pociągu do Zurichu zaobserwowałem starszą parę Hindusów podróżujących w tym samym kierunku. Oboje w wieku trudnym do oszacowania, zamożni co widać było po liczbie pierścionków i bransolet zgromadzonych na dłoniach kobiety. Mężczyzna, zapewne mąż, ubrany był cały na biało, w modnej koszulce od Ralpha Laurena, prezentował się na styl zachodni gdyby nie żółte plamy na jego białych, markowych spodniach, które wyglądały na kilkudniowe i sprawiały wrażenie niechlujstwa. Wsiadając do pociągu próbowali wepchać się przed wysiadającymi w Bernie pasażerami, wciskając na siłę swoje bagaże i ciężkie walizki. Ktoś z tłumu nie wytrzymał i głośno zwrócił im uwagę każąc im czekać.
Kobieta usiadła obok mnie, ledwo dołączył do niej małżonek poczułem dziwny zapaszek unoszący się nad nimi w powietrzu. Nie zawracałem tym sobie jednak głowy i bez zbytniego zainteresowania nimi stukałem w klawiaturę laptopa.
Nie reagowałem, gdy zaczęli rozmawiać a ich język rozbrzmiewał niczym melodyjny gulgot. Dopiero, gdy kobieta wyciągnęła orzechy i zaczęła głośno je łuskać, potem mlaskać poczułem jak podnosi mi się ciśnienie. Odgłosy chrupania, chrząkania a potem jeszcze bekania roznosiły się po całym przedziale wywołując podobne do mojej reakcje u innych pasażerów i skrzętnie ukrywane śmiechy dzieci.

Wyjeżdżałem z dusza na ramieniu obawiając się tego miasta bardziej niż wizyt w Bukareszcie czy Sofii. Z pobytu utkwiły mi najbardziej żar lejący się z nieba, który powodował ze pociłem się niemiłosiernie a ubrania przyklejały mi się do ciała, widoki zniszczonych przez wojnę budynków w centrum stolicy, które wyglądały jak otwarte i jątrzące się rany na smutnej historii tego miasta, jak gdyby wojna skończyła się tu wczoraj, zdezelowane pojazdy komunikacji miejskiej, infrastruktura, która działała jakby na słowo honoru a za chwile miało wszystko runąć, budynki grożące zawalaniem, wiszące kable, brudne auta i autobusy oraz przystojni mieszkańcy.

Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Wiedeń – dzień 4

W dniu powrotu od rana przeglądałem zaległą pocztę. Jak automat czytałem i odpowiadałem na maile, co kilka minut przerzucając zawartość skrzynki do folderu ‘done’. Nim się zorientowałem było już po 11 a za nie cale dwie godzinny odlatywał nasz samolot. W lekkim popłochu wrzucaliśmy do bagażu nasze rzeczy, kosmetyki, bacznie obserwując by czegoś przypadkiem nie zostawiać. Jeszcze przed opuszczeniem z pokoju rzuciłem okiem by po raz ostatni upewnić się ze na pewno wszystko spakowałem. Zebrałem panoszące się po pokoju ręczniki z zamiarem rzucenia ich katem w łazience.
Razem z M zjechaliśmy winda do lobby i zniecierpliwieni stanęliśmy w kolejce do recepcji. Gdy przyszła moje kolej podszedłem do uśmiechniętej młodej dziewczyny i poinformowałem ze chciałbym zdać pokój, po czym położyłem na blacie obok siebie kartę do naszego pokoju… i wszystkie nasze zużyte ręczniki.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Wiedeń – dzień 1

Na początku roku przeglądając promocje w hotelach natknąłem się na ofertę
Radissona w Wiedniu. To miasto wydało mi się ciekawym miejscem na spędzenie tam urodzin. W tajemnicy przed M zarezerwowałem dla nas pobyt a o całym pomyśle
poinformowałem dopiero w maju, kiedy niespodziewanie podczas niedzielnego
śniadania zapytał mnie czy myślałem już jak spędzimy w tym roku moje urodziny.

Prawda jest taka, że M jest zły, kiedy planuje nasze wyjazdy z dużym wyprzedzeniem, uważa ze życia nie można zaplanować a ja na każdym kroku staram się mu udowodnić że jednak można…
Po ostatniej mojej akcji z kupowaniem biletów na Zanzibar na 10 miesięcy przed wyjazdem musiałem mu obiecać już nigdy tego nie zrobić. M. uważa mnie za porządnie szurniętego pod względem planowania. W październiku ledwo wróciliśmy z urlopu na Bali a ja już na następny dzień mogłem planować przyszłoroczne wakacje. Dlatego właśnie żeby zbytnio go nie denerwować na wszelki wypadek nic mu nie wspominałem i za jego plecami zacząłem organizować nasz wyjazd. Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal.

Czasami, gdy spotykamy się z naszymi wspólnymi znajomymi ostrzega ich by nie zaczynali tylko w mojej obecności tematu urlopów i wyjazdów, bo ja mam już w głowie zaplanowane wszystko na kilka lat na przód i tylko czekam na okazje żeby moc o tym opowiadać.

W noc przed wylotem, dokładnie o północy M wręczył mi urodzinowe prezenty. Dostałem
markowy pasek, który wspólnie podziwialiśmy na wystawie u Bernis’a, butelkę
ulubionych perfum, kolejna serie ulubionego serialu na dvd i bilet pierwszej
klasy do Zurychu skąd wylatywaliśmy do Wiednia. Niemal w tym samym momencie
dostałem pierwsze smsy z życzeniami.

Do Wiednia mam sentyment odkąd przyjechałem tam pierwszy raz z A. Zapamiętałem uczucie jak niesamowite wydało mi się to miasto, zostawiłem tam masę fajnych wspomnień, wydarzeń i pilota wycieczki.

Radisson Palais bardzo spodobał się M. Gustownie urządzony pokój z widokiem na park i
pomnik Straussa trafił w jego czuły punkt. Jednym z pierwszych miejsc, do
którego udaliśmy się tego dnia była kawa w hotelu Sacher. Popijając prosecco
odbierałem kolejne smsy z życzeniami. Nie spodziewałem się ile osób może o mnie
pamiętać tego dnia, dlatego czułem się jeszcze bardziej spełniony, ze spędzałem
ten dzień właśnie tam, w eleganckim hotelu, u boku ukochanego mężczyzny, w
ciepły słoneczny lipcowy dzień.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Berno – dzien 739

Ja mam ciekawą pracę.

Były nawet takie momenty, że myślałem, że trzeba pomyśleć o spłacie długu, który dał mi los. Myślałem, że jeśli ktoś miał szanse i z niej skorzystał, to później ma niejako obowiązek zaszczepienia wśród innych wartości, które posłużą rozwojowi ich samych.
Pomysł ‚spłaty’ mojego długu szybko wybiłem sobie jednak z głowy. Balem się, że w Polsce co najwyżej może spotkać mnie zawiść i plucie w twarz.

Idealna praca to taka, która zmusza cię by wciąż ciężko pracować, choć tak naprawdę nie musisz. Codziennie budować coś nowego, codziennie coś nowego odkrywać i czegoś nowego się uczyć. Poznawać też niesamowitych ludzi. Realizować swoje małe i większe marzenia, które jeszcze bardziej cię inspirują.

Opublikowano Mądrości, praca | Otagowano , | Dodaj komentarz

Helsinki – dzień 2

Najprzyjemniej spędziłbym tutaj czas razem z M. ale niestety nie tym razem. Za każdym razem, kiedy odwiedzam nowe miejsca myślę o tym że i jemu chciałbym moc je pokazać, by mógł być tutaj razem ze mną. Nie określiłbym tego uczucia pustką czy samotnością, bo lubię i cenię sobie te moje wyjazdy w pojedynkę; dziwnym trafem przy okazji poznawania nowego miejsca łapie się w myślach że koniecznie musze pokazać to kiedyś M. Nie, nie czuję się samotny, bo umiem zorganizować sobie dzień pełen wrażeń, ba nawet całą noc, choć z perspektywy czasu jakbym mniej przywiązywał do tego uwagi. Utarty scenariusz z lokalnymi atrakcjami w roli głównej, który przewinął się przez Stambuł, Sofię, Londyn, Dublin, Bukareszt, Rygę, Berlin, Sztokholm, Zagrzeb, Budapeszt i Dusseldorf – gdybym teraz tego nie wyliczył chyba lepiej bym sobie nie uzmysłowił ile tego było.

Siedziałem na schodach pod katedrą św. Mikołaja i jak zwykle z zainteresowaniem obserwowałem innych ludzi.
Nisko latające mewy przypominały o tym ze gdzieś blisko znajduje się morze, dookoła typowo skandynawska niska, prosta i funkcjonalna architektura i te pustki na ulicach przypominające o malej gęstości zaludnienia. W Helsinkach znalazłem pomysł jak chciałbym mieszkać, w apartamentowcu z dużym przeszklonym balkonem.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Helsinki – dzień 1

W stolicy Finlandii podobno najładniej jest w lecie, gdy świeci śłonce, nie pada i nie jest zimno. Kilka osób, którym wspomniałem o wyjeździe w tamten rejon stwierdziło, że trafię na najlepszą porę do odwiedzin skandynawskiej stolicy.

W Helsinkach dał o sobie znać uśpiony i raczej głęboko ukryty instynkt samozachowawczy. Kiedyś wyszedłem, że niby na chwilę, pod byle pretekstem rzucając parę nic nieznaczących słów, które nie zapowiadały tego, co nastąpiło potem – i nigdy nie wróciłem. Teraz było inaczej, zniknąłem, ale bardziej była to ucieczka – nie byłem na tyle asertywny żeby podziękować w momencie konfrontacji w realu.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berlin

Organizator konferencji, dla wypełnienia nam wolnego czasu, postarał się o parę dodatkowych atrakcji. Po lampce szampana pod Brama Brandenburska odbyła się kolacja w pobliskiej restauracji wieńcząca i tak bardzo udany dzien. Formalność i zadęcie, które zwykle towarzysza podobnym spędom na dobre zniknęły w hotelowym barze, gdzie cale towarzystwo przeniosło się zaraz po kolacji. Moja prezentacja odbyła się bez większych wpadek, zawsze obiecuje sobie ze następnym razem przygotuje się lepiej a potem znowu zrywam się do przygotowań na dzień przed wystąpieniem. Pokój w hotelu Ellington skojarzył mi się ze szpitalna sala, wszystko było białe jak w wariatkowie. Na dodatek wanna na środku pokoju i ogromne przestronne okna dzięki, którym sąsiedzi w bloku obok mogli zobaczyć co działo się u mnie w nocy.

Najmilej wspominam atmosferę i nowopoznanych ludzi. Rzadko się zdarza by poznać ludzi i od razu nawiązać nić sympatii i zrozumienia. Ten wyjazd nauczył mnie czegoś: Dowcip nawet, jeśli wydaje się nam śmieszny niekoniecznie musi rozśmieszyć innych.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

Berno – dzien 720

Przeglądając prasę natknąłem się na artykuł na temat kryzysu na Łotwie i pomysłu rządu na obniżenie wynagrodzeń pracownikom sektora budżetowego. Tygrys Europy Wschodniej na glinianych nogach, któremu nie pomogły nawet moje zakupy…

Kilka tygodni temu wróciłem z Iranu. Wystarczyłoby, że przesunąłbym datę wylotu o miesiąc i pewnie nie zdecydowałbym się w ogóle na ten wyjazd, przepadłyby bilety, rezerwacje i całą przygodę szlag by trafił…

K bardzo mi zaimponowała swoim samozaparciem i zdecydowaniem.
Po nieudanej rekrutacji postanowiła wyjechać do Anglii i zacząć od nowa, na przekór wszystkiemu i wszystkim. Podczas spotkania we Wrocławiu obiecałem jej pomoc i wsparcie. Miałem mieszane uczucia co do jej decyzji, z drugiej strony jeśli miałoby się komuś udać to właśnie K.
Odkąd zaczęła swoja przygodę na Wyspie jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym.
Nie wiem kiedy wyślą mnie znowu do Londynu dlatego postanowiłem dłużej nie czekać i zaproponowałem wspólny przedłużony weekend gdzieś w ciepłych krajach. Zarezerwowałem dla nas bilety na Malte, wygodny i przestronny suit w Palace Hotel i butelkę schłodzonego szampana – ma być lekko, łatwo, luksusowo i przyjemnie.
Teraz najbardziej ciekawy jestem reakcji K…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz