z pracy do pracy

Niespodziewanie po dłuższej przerwie skontaktował się ze mną pan prezes jednej z jeleniogórskich firm i wyraził chęć przyjazdu do Wrocłąwia w najbliższy piątek.
Odkąd go znam wszystkie jego odwiedziny odbywają się wg jednego, z góry ustalonego i tego samego scenariusza: przyjazd w późnych godzinach wieczornych, kawa, alkohol, bach-bach, powrót.
Nie zaskoczył mnie też swoją propozycją wprowadzenia pewnych zmian w agendzie wspólnego wieczoru: przyjazd, bach-bach, kawa, alkohol, bach-bach, powrót.

Czego innego mogłem się niby spodziwać? Było to całkiem do przewidzenia. Zapracowani i zmęczeni stresującą pracą ludzie bywają czasem mało wyrafinowani…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

time goes by

Pierwszy raz pomyślałem o tym że się starzeje.
Odkąd pracuję zawsze to ja byłem ten najmłodszy w zespole, uczyłem się i słuchałem innych.
Dzisiaj okazało się ze już nim nie jestem, przestałem być najmłodszy…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

zapiski weekendowe

Piątek wieczór, po pracy spędziłem z kumplem przy piwie.
W Haggisie spotkałem narąbane jak messerschmidt dziewczyny z działu, do którego miałem się przenieść przed nowym rokiem. Razem ze swoją menedżerką, która mnie rekrutowała – tłustą, głośną i równie pijaną Amerykanką rozwaloną na kanapce – wyglądały wulgarnie i żałosnie…
Od soboty walczę z dziwnym przyruchem, o którym mnie uświadomiono. Nie należy kiwać głową, kiedy się kogoś słucha, bo świadczy to o postawie służalczo-poddańczej…
Niedziele spędziłem bardzo leniwie – w domu wylegując się na kanapie.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

wieczór w operze czyli męski balet

W piątek wybrałem się z grupą znajomych do opery. Miała być opera a był balet. Po kwadransie usłyszałem od M „o kurwa” a niedługo potem „oho zaczyna się”.
Śmialiśmy się i prychaliśmy ile razy spotykały się nasze spojrzenia. Oboje jesteśmy za mało wrażliwi.
Lekko i zwiewne poruszający się w powietrzu męskie pudernice ubrane w białe mocno przylegające pończoszki nie były wstanie rozbudzić mojej wyobraźni.
Nie pomogły wygibasy, prężenie ciał i karkołomne akrobacje.
Może gdyby byli to tańczący strażacy albo drwale o wiele łatwiej byłoby mi przetrwać cały spektakl.
W marcu czekają mnie jeszcze dwa przedstawienia w ramach Przeglądu Piosenki. Liczę że to okaże się ciekawsze…

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

premia i podwyżka

Szefowa-katechetka wezwała wszystkich wcześnie rano do biura. Szykowało się kolejne, nic niewnoszące, 60-minutowe pełne słowotoku i pobożnych życzeń spotkanie. Nie zawiodłem się bo dłużyło się niemiłosiernie. Na koniec po raz enty dziękowała zespołowi za świetne wyniki a ja im częściej słyszałem słowo „dziękuje” tym bardziej mnie mdliło a na twarzy wyraźnie malował się grymas „bo się porzygam”. Zaskoczeniem była tylko rzucona na koniec informacja o premii. Wyjazd do RPA jakby przybliżył się o kolejne kilka kroków.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

powtórka z rozrywki

Z Lanzaroty wrócili rodzice. Kolejny raz nie zawiedli mnie. Ojciec przez tydzień pełnymi garściami (pełnym gardłem?) korzystał z ofert all inclusive, matka jak zwykle nabawiła się alergii od słońca. Ledwo dotarli z lotniska do domu zdążyli się już pokłócić. W niedziele przy obiedzie każdy z osobna opowiadał mi swoją wersję pobytu na wyspie. Ich małżeństwo to prenumerata – nie zostawi mamy tata…
Brat dzielnie stawia czoła całej sytuacji i atmosferze panującej wokół. W myślach pewnie się cieszy, bo nikt nie robił mu nagonki za to, że nie posprzątał domu, nie zrobił zakupów i że urządził imprezę…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Bullshit bingo

Odkąd dostałem bullshit bingo wszystkie mitingi spędzam naprawdę przyjemniej, bez względu na to czy dotyczą spotkań z katechetką, wizyt referencyjnych bossów mafii, czy spotkań all employees. Gra najlepiej sprawdza się w większym gronie powoduje maksymalny wzrost skupienia słuchaczy i dlatego m.in. spotkania all employees wydają się być wprost stworzoną okazją do propagowania tej gry. Od 2 lat trwają niezmiennie długo za to ostatnio staja się jakby znośniejsze – oczywiście dzięki bullshit bingo. Czasem wygrywam po 5 minutach. Podczas ostatniego trwającego 3,5 godziny jedyną „perełką” całego spotkania okazało się wystąpienie Prima z zespołem jego przyruchów: niezgrabnym wymachiwaniem rąk, garbieniem się, mlaskaniem, jąkaniem i przejęzyczeniami.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

weekend w łóżku

Na przedłużony weekend zaprosiłem J.
Bardzo bo polubiłem go, bo nie zachowuje się jak delikatna muślinowa firanka i nie dorobił się własnej grubej teczki przetrzymywanej w archiwach CAI (Ciotowskiej Agencji Informacyjnej)
Czas spędzony z nim jest jak czas spędzony z British Airways – 7 razy w tygodniu, dwa razy dziennie, w obie strony…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

kanapki

W mojej pracy codziennie dostajemy świeże kanapki. Taka kultura firmy, że bez względu na szerokość geograficzną, w każdym oddziale/fili, każdemu pracownikowi przysługuje kanapka. Może tylko Belgalooru i Chennai dostają miskę ryżu…
Początkowo każdy nowo zatrudniony się z tego cieszy, bo to taki fajny benefit do pensji. Po kilku miesiącach jednak taki luksus powszednieje, ludzie gdy dostają coś za darmo to grymaszą, a to że za dużo masła, a to że znowu z karczkiem, albo że ogórek ma skórkę, że nie na ciemnym pieczywie albo, że ziarno włazi im między zęby.
Kilka dni temu ktoś zauważył rano w kafeterii szczura, biegającego w koszu z kanapkami – dowiedziałem się o tym przypadkiem na basenie od zaufanej koleżanki. Informacja nie rozniosła się jednak po piętrach, bo bułki wciąż znikają. Jak teraz obserwuję te tabuny ludzi rzucających się rano na codzienną dostawę kanapek, żeby załapać się na swieżą z szynką albo łososiem to robi mi się niesmacznie…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

ale wkoło jest wesoło

Wchodzę rano do pracy: nie ma świateł na korytarzu, nie działają windy, na pietro muszę wchodzić po schodach. HR z sufitu zalewa żółto-brązowa ciesz a ludzie krążą wokół porozkładanych na podłodze i biurkach wiader. Wypłata dotąd nie wpłynęła, urlop majowy szlag trafił, bo nie ma już wolnych miejsc w samolocie, na dworze plucha i roztopy.
Nie działa system ani poczta, padł serwer we Francji a dzwoniących Angoli odsyłam z kwitkiem.
Przez weekend się dowyprzytulałem więc wszystko mi jedno…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz