Niespodziewanie po dłuższej przerwie skontaktował się ze mną pan prezes jednej z jeleniogórskich firm i wyraził chęć przyjazdu do Wrocłąwia w najbliższy piątek.
Odkąd go znam wszystkie jego odwiedziny odbywają się wg jednego, z góry ustalonego i tego samego scenariusza: przyjazd w późnych godzinach wieczornych, kawa, alkohol, bach-bach, powrót.
Nie zaskoczył mnie też swoją propozycją wprowadzenia pewnych zmian w agendzie wspólnego wieczoru: przyjazd, bach-bach, kawa, alkohol, bach-bach, powrót.
Czego innego mogłem się niby spodziwać? Było to całkiem do przewidzenia. Zapracowani i zmęczeni stresującą pracą ludzie bywają czasem mało wyrafinowani…

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.