myśli ostatnich dni

„Czytać w myślach innych nie jest prosto, dlatego lepiej dwa razy zapytać niż raz się pomylić. Takie podejście wymaga sporej dawki pokory wobec siebie i wobec tego, co się robi”.

Za kilka miesięcy odzyskam „wolność”. Znów czuję ze nadchodzi ten moment, kiedy chce zacząć robić coś innego, porzucić to, co robiłem dotychczas, zmienić przyzwyczajenia, zmienić otoczenie, ludzi twarze wokół siebie, codzienne powtarzalne czynności, myśli i rzeczy do załatwienia, odwrócić codzienność do góry nogami i zacząć tworzyć wszystko od zera.

W pracy stare tematy zaczynają zataczać krąg – odchodzą najlepsi, najzdolniejsi, firma stara się bowiem coraz bardziej zaciskać pasa, znikają premie, jawi się brak szans rozwoju, coraz chętniej stosuj się limity, zabiera się dodatki, nagrody są już tylko dla wybranych.

Z perspektywy czasu dostrzegłem ze wszystko starają się tutaj zmierzyć, ocenić, usystematyzować, ubrać w metryki, schematy i instrukcje określonego postępowania, na dodatek nic nie może umknąć z mojego czasu pracy, każda minuta, decyzja, rozmowa, posuniecie muszą zostać odnotowane, wszystko musi mieć swój określony czas, swoją wartość, priorytet, deadline.

Odchodzi mój szef. Przez pewien okres łudziłem się, ze zastąpię jego miejsce – jako naturalna konsekwencja najdłuższego stażu w firmie. Po doświadczeniach M nie wiem czy chciałbym takiego wyzwania, zwątpiłem we własne predyspozycje, zdolności i siłę przebicia.

Cokolwiek zacznę robić będzie początkowo chaosem i niepewnością, potem zacznie się nudne rzeźbienie, łączenie elementów układanki w jedną spójną całość. Mniej więcej po środku zacznie mówić się o potrzebie mierzenia, metrykach, deadlinach, strukturach, zależnościach, stopniach eskalacji, standardach – wykroczenie, poza które będzie z czasem traktowane jak najcięższe przewinienie, a na koniec nałoży się na całość self assessment i człowiek zapomni o zdrowym rozsądku i o wszystkim innym co kiedyś wydawało się być naturalne i ludzkie. Zacznie się podkręcanie i tak nieźle wyśrubowanych planów, wyciskanie, urabianie i podżeganie do ślepej rywalizacji.

Może następnym krokiem powinien być wyjazd zagranice, ale czy to dobre rozwiązanie?
Będę tak samo dużo pracował, a po pracy zamiast wracać do własnego domu, grona znajomych i przyjaciół, bez których trudno jest się jednak obejść wracałbym do pustego wynajmowanego mieszkania, oglądał tv i liczył jak rosną mi pieniądze na koncie. Znienawidziłbym wieczory, wolne dni od pracy, weekendy i święta..

Szukam pomysłu na to co chce robić dalej, gdzie, z kim, rozważam ile będę musiał poświęcić by coś innego zyskać.
Chciałbym móc teraz pojechać odwiedzić pare starych miejsc, poszukać dawnych myśli i planów, móc porozmawiać z W i O, przypomnieć sobie innego siebie.
Jestem pewien, że cokolwiek zdecyduje, cokolwiek postanowię, cokolwiek się wydarzy to nie będzie to przypadek tylko część większego scenariusza.

Chciałbym móc teraz zrealizować, chociaż jeden plan wyjazdowy, żeby przez następne kilka miesięcy a może i lat móc się nim napawać, by poczuć przypływ energii dreszczyk emocji i potrzeby życia. Po 35 roku życia nawet, jeśli się ma ambitne plany zawodowe, to zaniedbany organizm nie pozwala na ich realizację.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

urodziny

Zwykle moje urodziny to dzień jak każdy inny, bez pompy i fajerwerków. Zaskoczyli mnie znajomi z pracy, dostałem mega wielgachny tort w kształcie samochodu i mnóstwo życzeń, a telefon dzwonił nieustannie do późnych godzin wieczornych. I jak tu się miałem nie cieszyć
 

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

z serii Polak potrafi

Spotkałem się z kumplem, z takim co w teatrze grywał, w filmach, nawet nagrodę dostał na festiwalu w Gdyni i specjalnie na tę okoliczność wrócił do Polski z warsztatów w USA.
Ale w stolicy w ogóle mu się nie wiodło, długo nic, dorywczo jakieś reklamy, potem epizod w serialu i tyle.
Wyjechał do Anglii szukać szczęścia.
Jak byłem w Yorku miałem do niego wpaść w odwiedziny, ale do Londynu na dłużej niż przejazdem nie było mi po drodze, poza tym kiedy ja miałem wolne on pracował więc nie było nam dane się spotkać.
Przyjechał do Wrocławia na kilka dni, zadzwonił w nocy i na drugi dzień siedzieliśmy już w Rynku na piwku, opowiadając sobie ostatnie kilka miesięcy życia.
Dzwoniliśmy do siebie kilka razy zarówno tu w Polsce, jak i gdy byłem w Anglii. Za każdym razem systematycznie ucinał temat czym zajmuje się w Londynie.

Teraz wydało się, że robi karierę w klubie go-go jako męski stripteaser,.
Ma ku temu warunki, ładne ciało, nieźle się rusza, nawet śpiewa, lubi przebierać się w kostiumy strażaków, hydraulików, świętych Mikołajów, rekrutów i podobno nieźle na tym wszystkim wychodzi, na szczęście od czasu do czasu chodzi też na castingi.
Do Polski przyjechał zrobić sobie lifting twarzy, bo mu agentka doradziła, żeby wygładził sobie bruzdy na twarzy.
Jest całkowicie wyzwolony, bez zobowiązań, wydaje się być taki beztroski i szczęśliwy.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

piknik

W piątek po pracy zorganizowaliśmy piknik. Cala impreza planowana była na 450 osób, ale zapisało się raptem 260 a przyszło jeszcze mniej, bo przecież ważniejszy był mecz… Impreza utrzymana była w stylu wiejskim, imprezy towarzyszące były w jednakowym stylu: rzucanie toporkiem, wyplatanie koszy z wikliny, babranie w glinie i dojenie kozy. Do ostatniej konkurencji wybraliśmy tylko topowych managerów żeby było ciekawiej. Moj obecny szef ciągnął sutka aż milo, za to ten poprzedni okazał się bardzo kiepska obciagarą, za co w nagrodę zresztą dostał buraka. Na takie momenty aż milo czasami popatrzeć…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

whydack

W pracy otrzymałem propozycję pójścia do łóżka.
Jak do tej pory tylko 2 pochodziły od facetów (żaden mnie nie kręci) a 4 od lasek.
Różnica taka, że te od facetów były bezpośrednie i na twarz i bez ubierania w specjalne słowa.

Znów muszę przyjmować clacid. Gdyby nie kolega aptekarz pewnie musiałbym gęsto tłumaczyć się lekarzowi jak w ogóle doszło do nawrotu.

Będę smażył się za to w piekle.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

doceniono mnie

Zostałem członkiem… Rady Pracowniczej.
Koleżanka powiedziała mi, że jestem trafionym kandydatem, bo znam ludzi, jestem lubiany i wiem o czym mówi się na korytarzach i w tzw. kuluarach. Prezes z ciekawości zapytała mnie (niby przypadkiem i od niechcenia), co się o niej mówi.
„Pakuj się” – odparłem bez zastanowienia. Parsknęła śmiechem, chociaż przez ułamek sekundy żałowałem czy nie przegiąłem z taką odpowiedzią.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

z życia wyrobnika

Po wszystkich rozjazdach, które odbyłem od początku roku przyrzekłem sobie zrobić listę rzeczy, które obiecałem sobie sprawić do domu. W ciągu roku nie daję rady odłożyć pieniędzy na większe zakupy. Nie jestem wstanie zaoszczędzać w dłuższym okresie, bo ciągle zaskakują mnie niespodziewane wydatki czytaj rachunki. Z listy udało mi się zrealizować kilka pozycji – reszta będzie musiała poczekać na kolejny wyjazd o ile taki w ogóle kiedyś nastąpi. Czasami wydaje mi się, że pracuję tylko po to by mieć na rachunki, mandaty i kolejne raty kredytu.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Goldfish memory

„Pamięć złotej rybki obejmuje zaledwie 3 sekundy. Potem wszystko zaczyna się od nowa. Kiedy spotyka inną złotą rybkę widzi ją pierwszy raz. Tak samo ludzie. Kiedy się zakochujesz to zawsze po raz pierwszy. Jakaś reakcja chemiczna wymazuje pamięć o poprzednich cierpieniach. Jest świetnie. To coś nowego. Coś innego.”

Dokładnie tak samo jest z ludzkim poszukiwaniem miłości. Spotykamy się z kimś, jest nieźle, ale potem zaczyna się coś psuć, rozchodzimy się, szukamy kogoś nowego, ale wcześniejsze związki niczego nas nie nauczyły i powtarzamy te same błędy i jeszcze raz, i znowu.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

niebieski ptak

Niezaprzeczalnym plusem bycia singlem jest to, że można się spotykać ze swoimi dawnymi miłościami bez poczucia winy i udawania ze zamiast na sentymentalna randkę idzie się do sklepu kupić suszarkę na pranie czy kreta do wc. Może inni czerpią radość ze spotkań ze związkofobem, gdy nie żywi się już chorobliwej nadziei wyleczenia mnie z tej przypadłości. Poza tym łatwo decydują się na intymne randez-vous, bo mogą liczyć na całkowitą dyskrecję. Powściągliwość w udzielaniu informacji jest cechą, którą powinien od kołyski pielęgnować i doskonalić każdy zatwardziały, acz towarzyski singiel.
Jestem jak chodząca gwarancja dobrej zabawy, bez konsekwencji porannego kaca. Zabawię, ugoszczę, skomplementuję a szczegóły spotkania, choćby najbardziej pikantne zawsze zachowuję dla siebie
W dziedzinie udanych związkowe jestem chodząca porażką, zwykle jestem partnerem nieobecnym, bo ciągle w pracy – nawalam, więc niemal za każdym razem.

Przed nikim nie muszę się spowiadać, dlaczego wracam do domu o szóstej nad ranem. Przy śniadaniu w swoim domu mogę kruszyć chlebem na stół, kubek po kawie zostawić w łazience, a skarpetki posiać tam gdzie zdjąłem je poprzedniego wieczora.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano , | Dodaj komentarz

myśli

Jestem zbyt emocjonalny. Tacy ludzie mają zawsze pod górkę – przeżywają wszystko zbyt intensywnie, spalają się i stresują w sposób niewyobrażalny.
W ciągu dnia nie przykładam wagi do porannego posiłku. W kuchni w biegu połykam kilka kromek suchego pieczywa z konfiturą i popijam kawą. Weekend to okazja by wreszcie to śniadanie fantastycznie celebrować. I to leniuchowanie w piżamie do południa. Uwielbiam ten moment.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz