Co mnie nie zabija…to mnie przeczyszcza

Odkąd zamieszkałem sam w kwestii gotowania, sprzątania, prania, terminowego płacenia rachunków i innych spraw związanych z mieszaniem na swoim – mam „wolną rękę”. Może nie jem frykasów i wyrafinowanych śniadań, obiadów, podwieczorków i kolacji, ale też nie głoduję…przynajmniej już teraz.
W mojej lodówce zawsze jest ketchup, majonez, musztarda, kawa, pomidory i piwo. Przechodzę etap eksperymentowania z łączeniem składników, które akurat mam pod ręka a których nigdy nie przyszłoby innym na myśl połączyć.
Jest jednak pewna granica, której nie przekraczam. Choćby nie wiem, jak byłoby źle nie skusiłbym się nigdy na ketchup z pomidorami albo pomidory w majonezie. Nie dbam co do siebie pasuje a co nie. Co mnie nie zabija to mnie przeczyszcza….
Mamuśka o mnie dba. Ile razy wpadnę do rodziców zawsze wpycha mi do ręki torbę pełną smakołyków: ser pleśniowy, kurczaka, schab, pierożki, zupę szczawiową i żurek, capuccino, polędwicę żółty serek, palcuszki, marcepan, twarożek, banany i pomarańcze.
Zupełnie mnie nie rozumie, dziwi się że wolę wydać pieniądze na bary, kino i jedzenie na mieście.
Kochana ta moja mamuśka.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

zmiany

W pracy znacznie pogorszyła się atmosfera. Dać kilku babom trochę władzy i zaraz im odpierdala. Jeśli nałożyć na to skłonność do przeżywania podwójnej misiaczki następuje zrozumiała polaryzacja ogólnego niezadowolenia i frustracji w zespole.

Wczoraj mój szef przywiesił na drzwiach mojego pokoju kartkę nastepującej treści:

„Pamiętaj, że sukces kogoś innego nie umniejsza twojego talentu a zazdrość wcale go nie zwiększy”

Pierdolnąłem pracą w jego dziale.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

łikęt

Komórki zabijają tęsknotę.
Kiedyś ich nie było i ludzie nie kontaktowali się ze sobą czasami tygodniami… nie mogli od tak po prostu, kiedy przyszła im na to ochota.
Taka sentymentalna tęsknota umacnia relacje i zbliża ludzi.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

personal shrink

Umówiłem się na wieczór z K. Wylądowaliśmy w gayplanet nie tyle żeby o 21. napić się kawy i pogadać, ale żeby zawiesić oko na jednym takim smakowitym ciastku bastardo. Na swojej usprawiedliwienie mogę powiedzie ze płyny „wciąga się” przyjemniej, kiedy jest okazja na kogoś akuratnego popatrzeć.
Gdyby nie moja nieśmiałość poprawiłbym swoje statystyki z tego roku.
K. wysłuchała moich opowieści o pracy i dała mi mocno do zrozumienia, że się wykańczam starając się każdemu dogodzić. Gdyby wszyscy tyle wymagali od siebie co ja, byłybyśmy na najlepszej drodze do kwintesencji spolszczonej wersji karoshi.
Wniosek był jeden – muszę znów nauczyć się mówić w pracy „nie”.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

cytat dnia

„A co, jeśli miłość to jedna wielka lipa? I najlepszym rozwiązaniem, takim nagradzanym w życiu po śmierci, jest ogólna rozwiązłość i rżnięcie się z każdym który tego chce?”

/http://subterranean.blog.pl/archiwum/index.php?nid=10409021/

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

pracoholizm silnia

Czasem chciałbym opowiedzieć bliskim wszystko o swojej pracy, starając się najlepiej, opisać zajęcia i obowiązki, których sam jeszcze zupełnie nie rozumiem. Przelotnie zastanawiam się czy opis wszystkich tych godzin, które poświęciłem na ładowaniu accruali albo próbie zgłoszenia e-calla do Bangalore nie brzmi absurdalnie.

Trudno jest oddać słowami wrażenie, że wszystko to są pilne sprawy, wyjaśnić, że moje działania mają znaczenie, że są ważne.
Mogę mówić i mówić, ale nie umiem objaśnić tego innego świata, który choć geograficznie jest w tej samej strefie czasowej, tak naprawdę należy do innego systemu słonecznego. Znajomi kiwają głowami, uśmiechają się i zadają pytania, udając zainteresowanie, ale wiem, że to zbyt egzotyczne, nazbyt obco brzmiące i za bardzo odmienne, żeby znaleźli w tym sens.

Odpierdala mi już chyba całkowicie skoro mam takie myśli…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 2 Komentarze

przepychanki

Przy drinku w paparazzi rozmawialem z ludzmi z pracy. W pracy co kilka dni mamy godzinne zebrania zespołu. Wczoraj rozmawialem sam na sam ze swoim szefem.

Pomyślałem, że powinienem był opowiedzieć co się dzieje. Dać ludziom trochę władzy i zaraz takim odpierdala. Ta myśl trwała jednak tylko chwilę…

Czasem żałuję że nie mogę być współczującym kolegą z pracy, że nie możemy stworzyć zespołu, ale wiem, że tylko naraziłbym się na werbalną chłostę.
Akurat teraz nikt nie jest tym zainteresowany.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

FY’05

W biurze mnóstwo pilnej pracy. Trwa zamykanie roku fiskalnego i kontrolerzy domagają się stworzenia rezerw na poczet niezapłaconych należności. Pomimo zmęczenia o godz 18 wciąż nie brakuje nam zapału i dobrego humoru. Wszyscy uwijamy się w szalonym tempie byle tylko zdążyć przed 22.00 nim Bangalore zacznie ładować vouchery.
Tryskamy humorem, co jakiś czas ktoś palnie coś głupiego, praca „pali się” nam w rękach, czuć atmosferę zespołowej pracy.
Mam złudzenie jakbyśmy wysyłali w kosmos wahadłowiec bo pracuje przy tym sztab ludzi, chodzi o ogromne kwoty, towarzyszy nam ogromne napięcie, z przejęciem obserwujemy mijający czas, zastanawiając się czy aby uda się nam na czas wszystko skończyć.

Wszyscy sobie pomagają, nie ma sprzeczek, konieczności powtarzania poleceń, czasem nawet czytamy sobie w myślach, nie ma dąsów, niepotrzebnych komentarzy, dziewczyny biegają między pokojami i przekazują sobie niezrozumiale dla niewtajemniczonych znaki.
Trochę jak na giełdzie

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

z życia lubieżnika

Od dawna było tak, że gdy dzwonili lub sms-owali stawałem na baczność. Cokolwiek się działo, rzucałem to, zmieniałem swoje plany i podporządkowywałem je znajomym. Wystarczył jeden znak a ja biegłem do nich jak z pęcherzem. Nie zastanawiałem się nad swoim zachowaniem, tak po prostu było.
Potrafiłem być zły, gdy nie mogłem dopasować terminów albo godziny spotkania, zupełnie tak jakby od niego zależało całe moje życie a raczej źle rozumiana „pozycja towarzyska”. Całkiem dobrym rozwiązaniem wydawało mi się posiadanie podręcznej listy znajomych, z którymi od czasu do czasu chętnie umawiałem się „podziałać”.

Próbuję wprowadzić trochę komfortu w swoim lubieżnym życiu towarzyskim. Jeśli nie chcę kogoś widywać, nie zamierzam się zmuszać. Za mało mam czasu by marnować go na nic nie warte znajomości.
Z niektórymi powinienem był już dawno zaprzestać jakichkolwiek kontaktów, z paroma nawet nie dopuścić do jakiegokolwiek kolejnego spotkania.
Brakuje mi w tym wszystkim konsekwencji..

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

poniedziałek

Wróciłem dziś wczesnej. Usiadłem wygodnie na kanapie, obłożyłem się cały poduszkami i przykryłem kocem. Zapaliłem kilka świeczek na parapecie, włączyłem parę ulubionych piosenek, zapaliłem lampę nad sofą, zrobiłem sobie kubek gorącej herbaty z miodem i sokiem malinowym, takiej jak kiedyś robiła mi babcia. Popatrzyłem na ściany, meble, okna i nie mogłem przestać upajać się tym widokiem…
Mam dom.
Moje szczęście niewielkie.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz