Pierwsze dni

Wyprowadziłem się już na swoje. Mój nowy dom na razie jeszcze nie wygląda jak dom, w ogóle to rzadko w nim bywam, wcale się nie rozpakowałem jak gdybym powrót na stare śmieci był tylko kwestią czasu…
Załatwiam teraz ubezpieczenie, meldunek, nowy dowód, administracje, przyłączenie mediów, ponoszę mnóstwo dodatkowych kosztów, w pracy ślęczę do późna nad papierami, nie mam kiedy zająć się oswajaniem swojego nowego domu.
Wczoraj udało mi się załatwić w końcu ubezpieczenie (200zl w plecy) i pożegnać chłopaków wracających dziś do Londynu, wróciłem do siebie zjechany po całym tygodniu.
Zadzwoniła matka z pytaniem czy mam już żyrandol. –Nie? To na co Ty jeszcze czekasz?!
– Na wypłatę.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Ostatnie

Tyle rzeczy dzieje sie teraz wokól mnie, co dzien przezywam skrajne emocje, tyle rzeczy chcialbym opisac, zeby nie ulecialy z mych wspomnien ale nie potrafie znalezc chwili by spokojnie usiasc, zastanowic sie i przelac tych wszystkich mysli na klawiature.
Ostatni raz bede dzis spal w swoim lozku, jutro ostatni raz pojade do pracy z domu rodzicow, wszystko sie jakby konczy ale nowe dopiero zaczyna…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Moj nowy dom

Dzis poraz ostatni zjadlem wspolne niedzielne sniadanie z rodzicami, nastepnie spakowalem swoje rzeczy i pojechalem do swojego nowego domu.

Fajnie bylo robic zakupy w IKEI, bo potrzebowalem wszystkiego, od słoików, otwieraczy, po maty, plyn do mycia szyb i deske do prasowania, wszystko sie przydawalo, troche beztrosko ladowalem wszystkie te rzeczy do koszyka…

Dziwne mielem uczucie kiedy zatrzasnely sie drzwi po ich wyjsciu, jakby ktos zamknal drzwi odzdzielajace doroslosc od mojego dziecinstwa.

Zaczynam dzis zycie na wlasny rachunek.

Moim pierwszym gosciem byl M. i byl zachwycowny, a jutro przyjedzie M. – ciekawi mnie jej reakcja.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Zalatwianie mieszkania

Od kilku dni zalatwiam sprawy zwiazane z kupnem mieszkania, byl taki moment we wtorek kiedy pomyslalem, ze wszystko diebli wzieli bo nie moglem zgrac wspolnego terminu dla notariusza, wlascicieli mieszkania i babaki z banku.
Juz myslalem ze bede wprowadzal sie pod koniec sierpnia…

W czwartek jednak cudem spotkalismy sie u notarusza, zostawilem u nego ponad 5 tys i zalowalem ze sam nie mam takiej fuchy jak on. Potem byl zaraz bank i uruchamianie kredytu, jeszcze stres gdy okazalo sie ze nie wszystko jest tak jak mialo byc, na koniec klotnia ze starszymi i ogolne zniechecenie. Na drugi dzien nie bylo lepiej, w sumie klocilismy sie 3 razy, glownie o pieniadze…

Duzo emocji towarzyszy kupowaniu mieszkania, musze o tym pamietac na przyszlosc.

Do Polski znow przylecieli chlopacy z UK, w poniedzialek zaliczylismy wspolna imprezke na Rynku, potem byla jeszcze jedna, druga i czwarta. Powiedzieli mi ze bede przyjezdzac do nas co miesiac i zostawac po 10-14 dni – chyba sie przez nich stocze…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Dziś są moje urodziny…

…najwspanialszy w roku dzień.

… Człowiek, żeby mógł przejść przez życie jakoś możliwie i nie dać się innym poharatać, musi ciągle podpierać się i pocieszać różnymi mądrymi aforyzmami dającymi mu możliwość przeżycia każdego napotkanego świństwa i ścierstwa. Po przeczytaniu mądrości podnosi pokrzepiony głowę, bo utożsamia się z lepszą częścią zdania. A to wszystko nieprawda. Jest odarty ze skóry i krwawi, a przyjemne życie ma ten, co krzywdzi, żyje z hańbą za pan brat, cnotę i uczciwość mając w głębokiej pogardzie……

…najlepszego!

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

Mieszkanie

Obejrzalem tyle mieszkań i powoli zaczynałem tracic nadzieje, że znajdę takie, które rzeczywiście mi sie spodoba. Przypadek sprawił, że w końcu znalazłem swój przyszły dom.
Zaczął sie jednak szał cipy z załatwianiem wszystkich formalności: przygotowanie i podpisanie umowy wstepnej, znalezienie rzeczoznawcy, notariusza, banku, zdobycie zaświadczeń, dokumentów ze spółdzielni, wypełnienie wniosku kredytowego – kilka razy przezyłem z tego powodu stres, ze nie podołam temu sam.
Teraz został mi tylko notariusz a potem rzeczy związane z meldunkiem, wymianą dokumentów, powiadomieniem PUSu.

We wtorek dostałem zaproszenie na party do hotelu, z którym wiążą mnie „mieszane” uczucia.
Nowy dyrektor był kims kogo chciałoby się poznac bliżej.

Nowa praca daje mi mnóstwo satysfakcji, zapomniałem juz o takich miejscach jak fabryka śrubek czy Logokotek.
W piatek szef przedłużył mi umowe na czas nieokreślony. Powód do radości. Tego samego dnia moja przyjaciółka z dzieciństwa brała ślub a mnie tam nie było…

A tak poza tym znów zaczynam wyglądac jak ktos kto ma własną półke w sklepie spozywczym… makabra.

Opublikowano Brak kategorii | 2 Komentarze

Hippis party

Koleżanka z Warszawy oddała mi swoje zaproszenie na imprezę w jednym z wrocławskich hoteli. Z tego co się dowiedziałem Radisson organizuje tego typu imprezy rokrocznie, ale tym razem jednocześnie żegnano odchodząca panią dyrektor. Poszedłem razem z K. bo to gwarantowało świetną zabawę i dobry humor przez całą noc. Przekonałem się ze tego typu imprezy ściągają ciotoland, tak jawny jak i ukryty. Wśród zaproszonych dojrzałem kilka znajomych twarzy…
Cala impreza przebiegała w tonie high life, wielki świat, przemówienia utrzymane były w stylu fą fą, jedzenie było wyśmienite, serwowano tylko markowy alkohol i wymyślne drinki.

Nie schodziliśmy z K z parkietu

Do domu natomiast – dla kontrastu – wróciłem…śmieciarką.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Opole

Ojciec dostał bilety na opole. Oddal mi je, bo nie miałby kiedy pojechać,
Ucieszyłem się, bo bardzo chętnie skorzystałem z tej okazji.
W piątek, wieczorem po pracy pojechałem do A, wtedy okazało się, że bilety nie są w całkiem najciekawszych sektorach, no ale darowanemu koniu….
W sobotę rano zaplanowany mieliśmy basen i saune, bo weekend planowaliśmy spędzić wyłącznie pod znakiem relaksu i odpoczynku.
Spodobało mi się pływanie, jacuzzi, duża dawka suchej sauny i piwko po – wylegując się na leżaku czułem się cudowny błogostan.

Nieoczekiwanie około południa zadzwonił kolega A i zaproponował bilety, z których sam nie mógł skorzystać. Jako że pracował w firmie fonograficznej jego zaproszenia były nieporównywalnie lepsze od naszych.
I tak zamiast siedzieć w hen hen daleko od widowni, w całkiem kiepskawym sektorze, wylądowaliśmy w sektorze pierwszym, zaraz przy samej scenie. A z takiej odległości mogłem swobodnie przyglądać się wszystkiemu, całej organizacji i oceniać występujących artystów wg własnych niesprawiedliwych kategorii…

W niedziele po powrocie do domu żałowałem, że nie zostałem na ostatni koncert – oglądanie takich wydarzeń w tv to rzeczywiście nieporównywalna sprawa.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

2 tygodnie w pigulce

Przez ostatnie kilkanascie dni goscilismy w mojej formie gosci z Wielkiej Bretfanii, poraz kolejny przyjechali odwiedzic nas audytorzy – jednego nawet zapamietalem z poprzedniej wizyty.
Przy pierwszym pobycie zaden nie byl skory do rozmow, pochlaniala ich praca a nasze rozmowy ograniczaly sie do zdawkowych hi i bye.
Tym razem przyjechala innna para, w tym jeden taki hebanowy, z ktorym zgadalem sie na fajce. Jedna niewinna rozmowa, potem przypadkowe spotkanie w windzie i potem juz samo sie potoczylo: kilka wspolnie zaliczonych imprez, wyjsc na lunche, piwo w rynku, wspolne spedzanie czasu – zaliczylem z nimi niezly kawal wroclawskich knajp, wypilismy morze piwa, zubrowki z sokiem i kamikaze.
Ciesze sie ze wsiedli dzis do samolotu bo mialem dosc zarwanych przez nich nocy. Jest jednak kilka rzeczy ktorych nie zapomne w zwiazku z ich wizyta, np. Kapila biegajacego po rynku wrzeszczącego: „I’m not gipsy, I’m not gipsy, wanna see my British passport?!”

W pracy jak zwykle duzo sie dzieje, kilka dni temu biorac prysznic, przez dluzsza chwile probowalem zgadnac jaki mamy dzien tygodni a potem jakos nie moglem uwierzyc ze juz sroda.

Kupowanie mieszkania trwa – przezylem juz maly kryzys gdy przyszlo do zalatwiania formalnosci, od wczoraj dopiero wydaje mi sie ze chyba zaczynam sie w tym wszystkim lapac.

Dzis wybieram sie do Opola na festiwal. Dostalem bilety na Superjedynki i Kabareton.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Skwar

Skwar jest nie do zniesienia. Nie cierpię pogody kiedy pot spływa mi po tyłku, kiedy okulary zjeżdżają mi z nosa a na twarzy i czole czuje stróżki potu. Mózg mi się gotuje, wszystko i wszyscy na około mnie wkurwiają, chodzę podminowany i mam ochotę wszystkim przyp….ć.
Nie jestem stworzony do życia w upalnym klimacie, biegam w samych gaciach po domu, co kwadrans raczę się szklaneczka czegoś chłodzącego, wykonuję minimalną liczbę czynności
Najchętniej wszedłbym do lodówki albo obłożył się kosatkami lodu. Taki dzień najlepiej spędzać jest nad wodą a nie w betonowym mieście.
W pracy papiery same przylegają do dłoni, wszyscy są lepcy i zmęczeni.
Koszmar lata się zaczyna…

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz