Drugi dzień nowego roku

Swojego czasu miałem dużo znajomych, otaczałem się gronem osób i było świetnie. Ile razy potrzebowałem towarzystwa, spotkać się, pogadać, jakiegoś kumpla/kumpeli do piwa, nagłego wyjścia do miasta o 22.00 zawsze był ktoś – wystarczyło wybrać numer z telefonu.

Nie było z tym problemu, bo w komórce miałem dziesiątki numerów do znajomych i zawsze znajdowałem kogoś, kto akurat miał czas i ochotę by się spotkać.
Od jakiegoś czasu wszystko się zmienia, część numerów pokasowałem, część znajomości była tak płytka że nie miałem ochoty ich ciągnąć, część ludzi zmieniło numery, część znajomości umarło, duża część osób wyjechała zagranicę, ludzie znaleźli swoje miejsce w życiu i nie mają czasu na starych znajomych.
Nie mam do kogo wysłać SMSa żeby spotkac się od tak, po prostu, z potrzeby chwili.
W moim telefonie niewiele pozostało prawdziwych kumpli, na których mogę liczyć. Smutne to trochę, ale taka jest chyba kolej rzeczy…
Tak bywa, tak chyba już jest. Nowe zycie, nowe sprawy, nowi znajomi.
Tamte lata nie wrócą nigdy więcej…

A. przedstawiła mi dziś swojego narzeczonego Stefano. Włoch, z Rzymu, 30 lat, przystojny jak diabli, uśmiech zniewalający, gdyby nie był tym kim jest sam bym się za niego zabrał.
Jest szansa że polecę razem z nią do Rzymu w lutym, miałbym okazję poznać wtedy jego najlepszego kumpla, który lubi to co ja;)

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Sylwester 2004/2005

Północ zastała mnie w łóżku i zastanawiam się co to znaczy? Czy najbliższy rok spędze właśnie tam? A może przez cały rok będę cierpiał na bezsenność?
Zobaczymy… a na razie idę spać.
Szczęśliwego Nowego Roku – całe życie czekam na ciebie, kiedyś musisz przyjść.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Koniec roku 2004

główną cecha mojego charakteru jest: potrzeba zaplanowania wszystkiego
cechy, których szukam u kobiety: lojalność
co cenię najbardziej u przyjaciół: lojalność, że lubią mnie nie za coś, ale po mimo czegoś
moja główna wada: palenie, robienie wielu rzeczy naraz niekoniecznie z uwzględnieniem ich priorytetów, chęć dogodzenia wszystkim, brak konsekwencji w realizowaniu wcześniej założonego planu
moje ulubione zajęcie: siłownia, lekcje włoskiego, obserwowanie ludzi, jakakolwiek praca,
moje marzenie o szczęściu: jestem szczęśliwy na co dzień
co wzbudza we mnie obsesyjny lęk: choroba bliskich, brak pracy,
co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: bezczynność, brak perspektyw
kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: przewodnikiem po egzotycznym zakątku świata, który mieszka w latarni morskiej,
kiedy kłamię: nie kłamię – mówię jedną z wersji prawdy
słowa, których nadużywam: no, uhm, przepraszam, czy mógłbym
ulubieni bohaterowie literaccy: Indiana Jones
ulubieni bohaterowie życia codziennego: gandzia, madzia, moi rodzice, aruś
czego nie cierpię ponad wszystko: bezczynności, głupiego gadania gdy trzeba się nad czymś skupić
moja dewiza: nie należy mieć marzeń. Trzeba mieć plany.
dar natury, który chciałbym posiadać: więcej włosów na głowie, być wyższy
jak chciałbym umrzeć: szybko, nim będę musiał pogodzić się w upływającym czasem
obecny stan mojego umysłu: po porannej kawie, siedzę sam w biurze
błędy, które najłatwiej wybaczam: potrafię wybaczyć prawie wszystko
największa porażka: porażka? patrząc na życie innych to z przeproszeniem ja nie mam żadnych porażek. Rzeczy pasujące do tej kategorii to: powrót do Warszawy, praca w śrubkach.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Święta arodzinne?

Nie spałem od prawie 40 godzin, nie zmrużyłem oka nawet na pięć minut od piątku 6 rano, kiedy to wstałem ostatni raz do pracy przed świątecznym weekendem.
Powieki mam nabrzmiałe, oczy mi łzawią, głowa szumi, mam wrażenie, że poruszam sie jakby w wodach płodowych, zasypiam na stojąco, dokoła mnie jest matrix.
Rzygam rodzinnym spędem, pod fałszywą otoczką bycia razem, rzygam banałami w stylu „zdrowia przede wszystkim”, plotkami, rodzinnymi niesmakami, zgrzytami, tym że jedna osoba boi się powiedzieć co tak naprawde myśli o drugiej, gdzie ma cały jego z przeproszeniem światopogląd i to jak siebie postrzega.
Przestają mnie oni dziś obchodzić.

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Święta – czyżby?

Ostatnie kilka dni w pracy upłynęły mi bardzo leniwie. Okres przedświąteczny nie mobilizuje ludzi do pracy, od kilku dni nie mogę niczego załatwić wszystko przeciąga się w czasie, tematy odkładane są na potem, na po świętach albo na po nowym roku.
Wczoraj mieliśmy firmową wigilię podczas której musieliśmy łamać się opłatkiem i życzyć sobie wszystkiego najlepszego – kilka razy byłem zmuszony skłamać.
Gdyby nie brat nie wiem kto zrobiłby za mnie przedświąteczne zakupy, prezenty dla bliskich. Mimo tego że w pracy niewiele się dzieje ja nie wracam do domu wcześniej niż o 21.
Dziś jest Wigilia a ja siedzę od 8 za biurkiem i stukam bezmyślnie w klawiaturę spoglądając co kilka minut na zegarek jakby od samego patrzenia czas miał mi szybciej upłynąć.
Od wtorku idę na urlop.
Wczoraj zadzwoniła do mnie W. to chyba najmilszy prezent jaki mogłem dostać.
W domu trwa szal cipy, przygotowujemy się do wyjazdu do rodziny. Gdyby to ode mnie zależało zostałbym we Wrocławiu. Nie chce wyjeżdżać na święta, najchętniej spędziłbym ten czas w domu.
Przygotowuje się psychicznie do konfrontacji z rodziną, do odpowiadania na głupie pytania dlaczego nie mam jeszcze żony i dzieci (bo mój 22 letni kuzyn ma jedno i drugie), dlaczego tyle pracuje, po co staram się ciężką pracą coś osiągnąć skoro można zakombinować, załatwić inaczej.
Dziwne będą do święta, nie wiem skąd to przekonanie, ale czuję że tak po prostu będzie.
No ale za rok może będzie inaczej.
Życzę wszystkim najlepszego w nowym roku, trafnych decyzji, optymizmu i wiary w siebie.

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Kto wytłumaczy mój sen?

Miałem dziś ciekawy sen.

Śniło mi się że byłem na jakimś spotkaniu albo imprezie gdzie było pełno osób. Siedziałem sobie na podłodze, gdy kątem oka zauważyłem, że ktoś wchodzi do salonu obok i włącza film z kasety video. Co od razu przykuło moją uwagę do telewizora to widok mnie samego, na balu przebierańców w przedszkolu „Na misiowej polanie” gdy miałem może z 6 lat. Byłem przebrany za kowboja, miałem ekstra skórzane spodnie, kamizelkę ze złotą gwiazdą szeryfa i brązowy kapelusz na głowie. Tańczyłem razem z Ewką Giefert, która była wtedy przebrana z księżniczkę z długim welonem. Oprócz siebie rozpoznałem innych swoich kolegów z tamtych lat: Przemka, Michała, Jacka, Krzyśka. Wszyscy bawiliśmy się wtedy na tym balu.
Wszystko było dokładnie jak na zdjęciach w moim albumie.
Wstałem żeby przyjrzeć się bliżej i palcem zacząłem pokazywać wszystkim osobom wokół, który to jestem ja na tym filmie.
Potem na korytarzu spotkałem dawną wychowawczynię i dyrektor przedszkola panią Magdę. Kiedyś miała krótkie mocno czarne włosy a teraz była tlenioną blondynką i twarz miała jakby starszą.
Podszedłem do niej i powiedziałem, że jestem tym chłopcem z filmu. Popatrzyła na mnie i zapytała: „Jarek? Jarosław Sambor?”
Pokiwałem przecząco głową.
Dopiero przy drugiej próbie odgadła kim jestem, powiedziała to jednak bez entuzjazmu.

A teraz moje pytanie za 3 punkty: Kim jest ten Jarosław Sambor? Skąd się wziął w mojej głowie?

Opublikowano Brak kategorii | 1 komentarz

Wykrakane w andrzejki

Zdaniem naukowców, przedsiębiorstwa powinny wystrzegać się awansowania psychopatów na wysokie stanowiska, gdyż prowadzi to do zakulisowych manipulacji, pogorszenia stosunków międzyludzkich, kłamstw, manipulacji danymi finansowymi. Jednym słowem, stanowią oni przeszkodę w tworzeniu harmonijnej kultury przedsiębiorstwa.

Poznaj psychopatę:
– świetnie manipuluje ludźmi – zawsze żyje kosztem innych, jest niezdolny do pracy produkcyjnej, jest świetnym inicjatorem, do realizacji ma „robotnice”;
– ma miły sposób bycia
– dysponuje niemalże niespożytkowaną energia;
– szybko podejmują decyzje, lubi ryzyko;
– wyraża się górnolotnie, ma tzw. wizje, oczywiście w kwestii kierowania firmą;
– jest lekkim narcyzem;
– bywa nieszczery;
– nieobca jest mu arogancja;
– nie ma żadnych wyrzutów sumienia, poczucia winy – bez mrugnięcia okiem wystawi pracownika za drzwi.

Bycie psychopatą to niemalże recepta na sukces. Ułatwia wysokie osiągi w wielu dziedzinach życia. Osobnik taki świetnie wypada w pierwszym kontakcie z pracodawcą. Bez problemu potrafi przekonać wszystkich, że to on jest najwłaściwszą osobą na – często najwyższe – stanowisko.

Na krótką metę psychopaci są „energetycznym kopniakiem” dla firmy, na dłuższą „trucicielami” – ich „głuchota emocjonalna” uniemożliwia im mobilizowanie załogi do regularnych wysiłków przez dłuższy czas. W obecnej sytuacji szybkich zmian i nacisku na kwartalne wyniki finansowe psychopaci mają duże szanse na karierę.”

Od ranem razem z kumplem żartowaliśmy z tego tekstu, który ukazał się na interii. Zastanawialiśmy się czy to czasem nie o naszej firmie piszą.
Jakieś 20 min. przed końcem pracy dowiedziałem się, że dostał wypowiedzenie a razem z nim 3 chłopaków z wdrożeń.

Jak tu się nie wkurwić, kiedy wokoło chujowo?

Opublikowano Brak kategorii | Dodaj komentarz

Myśli zebrane

”Zdajesz się być pochłonięty tworzeniem świata, do którego nie zdoła przeniknąć żadne zagrożenie z zewnątrz, rozwijasz w sposób przesadny mechanizmy obronne wobec obcych ludzi, nieznanych miejsc i nowych doświadczeń. Boisz się, że spotka cię gorycz, że stracisz chęć do czegokolwiek i z czasem nie będziesz w stanie wyjść ze swego wiata, bo zużyjesz zapasy energii na zbudowanie wysokich murów broniących dostępu do twojej upragnionej rzeczywistości. Ograniczysz również swój rozwój wewnętrzny. Będziesz chodził do pracy, na kurs jeden, drugi, oglądał filmy, czytał książki, narzekał, spotykał znajomych, ale wszystko to będzie działo się automatycznie i bez większych emocji, bo wszystko będziesz miał pod kontrolą.”

Uporczywie próbuję wmówić sobie, że wszystko jest w najlepszym porządku, że takie życie jest najlepsze, bo wreszcie nie mam dołów. Chcę walczyć o sens, o swoje szczęście, bo szczęście dla mnie to działanie, a mniej posiadanie.
Zaczynam dostrzegać pierwsze wady takiego stylu życia. Są momenty, gdy wali się mój wspaniały plan zorganizowania wszystkiego, wypełnienia tygodnia zajęciami, znajomymi i pracą..

W piątek po włoskim i angielskim wychodzę sfrustrowany, że znowu się nie wyśpię, bo wcześnie rano pojadę na siłownię. W niedzielę myślę o tym, co muszę zrobić w przyszłym tygodniu w pracy. Po wyjściu z biura, gdy mam spotkać się nawet z najbliższymi mi osobami nakręcam się negatywnie, bo zmuszam się by tam iść. Mam ochotę kazać ludziom spierdalać i zamiast pić 10. filiżankę kawy położyć się na kanapie albo robić coś w ciszy i spokoju, pobyć sam ze sobą….

Ilekroć zaczynam myśleć o M. takimi kategoriami budzi się we mnie uczucie frustracji, bo wiem, że na takie uczucia wobec niej pozwolić sobie nie mogę. Gdybym o tym zapomniał wiem, że ona będzie potrafiła sprowadzić mnie na właściwy tor.

W piątek na sama myśl o tym, że wieczorem wypada wpaść do S&K dostawałem ścisku w żołądku. Od rana wisiałem na telefonie z M., w drodze do pracy kilka razy zmieniałem zdanie czy do nich iść czy lepiej skłamać i wrócić do domu.
Ostatecznie decyzję pomogła podjąć mi M. Efekt był taki, że oboje spędziliśmy naprawdę bardzo udany wieczór.

Niewiele jest osób, przy których wypoczywam, mógłbym policzyć wszystkie na palcach jednej ręki.

Widziałem się w środę z K. W biegu – ona wracała z zajęć a ja z włoskiego O 20.00 spotkaliśmy się w GayPlanet by pogadać bo dawno się nie widzieliśmy. Chciałem się rozerwać, a jej towarzystwo wydawało mi się najwłaściwszym sposobem by wprawić się w odpowiedni nastrój.
Zamówiłem drinki, od początku K. co 10 min nerwowo spoglądała na zegarek, chciała mnie wyciągnąć w inne miejsce, do znajomych, na balety do klubu, zarzuciła mi że „odstaję od grupy” bo unikam spotkań, bo nie chodzę na piwo codziennie, na balety w środku tygodnia (to już w ogóle byłaby abstrakcja!!!!), nie planuję z nimi andrzejek ani sylwestra ani wspólnego wyjazdu wypoczynkowego. Przez cały czas jej wywodów zastanawiałem się „a co to jest kurwa wypoczynek”???
Na życie od knajpy do knajpy, w markowych ciuchach, drogich bajerach, w towarzystwie pseudo znajomych, którzy niczego nie wnoszą do mojego życia szkoda mi czasu.

Chodzę do fajnej pracy, ale czasem brakuje mi ameryki. Brakuje mi dobrego nastroju ludzi.
Nawet, jeśli czasem są to bzdury w rodzaju: jak się masz? świetnie, a ty? miłego dnia!
Bo Polacy potrafią być tacy humorzaści…

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | 1 komentarz

W pracy

Siedzę w pracy i dostaje pierdolca. Wysłano mnie na badania lekarskie nota bene po 3 miesiącach od rozpoczęcia pracy. Mogłem wziąć dzień wolny, ale nie, po co – pomyślałem, tyle ważnych rzeczy do zrobienia,. Pojechałem rano na badania, wróciłem do biura na kilka godzin żeby o 14 znów jechać do lekarza…

A tymczasem system się spieprzył, znów nie śmiga jak należy , w ogóle nie mogę się załogować. Odkąd wprowadzili wszystkiego rodzaju zabezpieczenia: 2 piny by wejść do budynku i biura, 2 kody by uzbroić i wyłączyć alarm, kod logujący do kompa, kod do systemu, pin do karty szyfrującej – od tych cyferek i literek dostaję niezłego kociokwiku. Jakby na to popatrzeć z innej strony to przestoje zdarzają się nam częściej z winy systemu niż gdybyśmy strajkowali, szli na urlopy macierzyńskie, urlopy, wyłączali nam prąd tudzież samolot uderzałyby by w nasze okna.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Spotkanie

Może i jestem samolubnym idiotą, ale jest mi dobrze z tym, co mam. Lubię to, gdy jesteśmy tylko my dwaj. I nie obchodzi mnie to, czy reszta świata jest w to zamieszana. Reszta świata to jest to, co rozwala dobre związki. Nie można długo egzystować w bańce mydlanej. Nic nie może. A. nie może tańczyć jak mu zagram. Ja też nie. Chce, żebym był tam gdzie jest on, a ja chcę, żeby był tam gdzie ja. Ja nie mogę się cofać bardziej niż on iść do przodu. Wszystko to wskazuje na sytuację bez wyjścia. Pogrążam się zupełnie w przeszłości. Właśnie teraz, moje całe życie krąży wokół przeszłości. Spędzam godziny ożywiając na nowo przeszłość, Przeszłość nie stanie się moją przyszłością. Stała się tylko teraźniejszością. Moja przyszłość jest w przyszłości. PS. Wciąż pamięta że uwielbiam marcepan.

Opublikowano Brak kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz