Święta – czyżby?

Ostatnie kilka dni w pracy upłynęły mi bardzo leniwie. Okres przedświąteczny nie mobilizuje ludzi do pracy, od kilku dni nie mogę niczego załatwić wszystko przeciąga się w czasie, tematy odkładane są na potem, na po świętach albo na po nowym roku.
Wczoraj mieliśmy firmową wigilię podczas której musieliśmy łamać się opłatkiem i życzyć sobie wszystkiego najlepszego – kilka razy byłem zmuszony skłamać.
Gdyby nie brat nie wiem kto zrobiłby za mnie przedświąteczne zakupy, prezenty dla bliskich. Mimo tego że w pracy niewiele się dzieje ja nie wracam do domu wcześniej niż o 21.
Dziś jest Wigilia a ja siedzę od 8 za biurkiem i stukam bezmyślnie w klawiaturę spoglądając co kilka minut na zegarek jakby od samego patrzenia czas miał mi szybciej upłynąć.
Od wtorku idę na urlop.
Wczoraj zadzwoniła do mnie W. to chyba najmilszy prezent jaki mogłem dostać.
W domu trwa szal cipy, przygotowujemy się do wyjazdu do rodziny. Gdyby to ode mnie zależało zostałbym we Wrocławiu. Nie chce wyjeżdżać na święta, najchętniej spędziłbym ten czas w domu.
Przygotowuje się psychicznie do konfrontacji z rodziną, do odpowiadania na głupie pytania dlaczego nie mam jeszcze żony i dzieci (bo mój 22 letni kuzyn ma jedno i drugie), dlaczego tyle pracuje, po co staram się ciężką pracą coś osiągnąć skoro można zakombinować, załatwić inaczej.
Dziwne będą do święta, nie wiem skąd to przekonanie, ale czuję że tak po prostu będzie.
No ale za rok może będzie inaczej.
Życzę wszystkim najlepszego w nowym roku, trafnych decyzji, optymizmu i wiary w siebie.

Nieznane's awatar

About saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Brak kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to Święta – czyżby?

  1. Nieznane's awatar madi pisze:

    kurwicy dostaje
    świeta??jakie święta?

Dodaj odpowiedź do madi Anuluj pisanie odpowiedzi