Po ostatnich kilku tygodniach dzielonych tylko między dom a pracę zaczynam czuć niedosyt zajęć. Od czasu kiedy dały mi we znaki zatoki siedziałem w domu, rzadko wychodziłem na zewnątrz, praktycznie nie spotykałem się ze z znajomymi, nie mogłem pić alkoholu, papierosy mi nie smakowały, zrezygnowałem z treningów na siłowni, lekcji włoskiego – w pracy też przestało mi się układać.
Nadmiar wolnego czasu, który musiałem spędzać w domu źle odbił się na mojej psychice. Znów potrzebuje ludzi, mocniejszych wrażeń, jakiś zawirowań, niesamowitych zmian, planów, nowych wyzwań, nagłych przeciwności losu, bo czuję jak zmieniam się w zblazowanego domatora.
Wciąż czekam na wyniki rozmowy w sprawie pracy. Mój nastrój zmienia się w tym temacie od stanu euforii po stany powątpiewania i całkowitego zrezygnowania.
Na tapecie pojawił się też temat kupna mieszkania, ale nie ruszy dopóki nie podpiszemy oficjalnej umowy z agentem.
W tym roku nie będę miał wakacji, plany urlopowe muszę podzielić na kilka mniejszych kawałków – zamiast jednego długiego wyjazdu, czekają mnie krótsze, weekendowe wypady – kto wie, może równie interesujące.
W sferze uczuciowej bez zmian – z mojej bryłki lodu zamiast serca nie wykrzeszę niczego – chyba, że wymienię je na małą zgniłą rodzynkę.
Z rzeczy materialnych potrzebuję: roweru, może auta, golarki, zestawu stereo i nowych okularów.
Z rzeczy niematerialnych potrzebuję: innej pracy i Ciebie słońce ty moje.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
:))))))))moje potrzeby podobne slonce ty moje.