W nocy miałem jakby prorocze sny a propos nieuchronnie zbliżającego się szkolenia w Barcelonie. Przyśniła mi się nawet laska, która nagabywała mnie cały wieczór o wspólną kolację.
Dziś od rana trwały szkolenia. Dostałem całą mase kser i innych gadżetów. Prezentacje dyrektora europejskiej części koncernu, mieszały się z informacjami przekazywanymi przez dziewczynę z HR, szefa IT, kogoś z payroll i Travel Department, kaleczącej język angielski francuskiej specjalistki od szkoleń. Po mimo przerw i wspolnie zjedzonego lunchu po kilku godzinach czułem się nieźle przytłoczony ogromem nowych informacji, które w nas pompują.
W Logokotku gdy jechałem w delegację wystarczyło zgłosić to Ewci i zorganizować sobie bilet na InterCiote. Co najwyżej Ewcia mogła mi zrobić borutę, że nie napisałem jej tego na gadulcu…
W nowej firmie wyjazd w delegacje wymaga powiadomienia trzech osób, pracujących w trzech różnych działach na terenie Polski i dodatkowo Niemiec, wysłania maila do nich z prośbą o akceptację, kopii do wiadomości do własnego menadżera i wypełnienia jakiś wniosków on-line. Ogólnie strach człowieka bierze na myśl o delegacji.
W związku ze szkoleniem w Barcelonie zaczyna się o nim głośno mówić.
Dziś w trakcie kilkugodzinnej prezentacji dyrektora europejskiej części firmy, który zachęcał nas do zadawania pytań jako jedne z pierwszych usłyszał m.in.
„czy w hotelu będą suszarki do włosów”?,
„czy skoro każdy ma własną korporacyjną kartę kredytową, którą reguluje własne rachunki podczas tych 3 tygodni pobytu w Barcelonie, czy powinniśmy brać 13 taksówek z lotniska do hotelu”?,
„czy jak nic nie będę jadł przez 3 tygodnie to wypłacą całość diet w złotówkach”?
„czy kartą kredytową można płacić za okulary słoneczne i krem do opalania z filtrem”?
Szef chyba w nas zwątpił a ja miałem mokro w majtach na koniec dnia…
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.