Gdyby mnie ktoś zapytał jak minął mi weekend odpowiedź byłaby jedna – spędziłem go w łóżku. Czuję się trochę wykorzystany i strasznie obolały – intensywne uprawianie miłości też może człowieka zmęczyć.
W niedzielę postanowiłem skorzystać z zaproszenia moich rodziców i pojechałem do nich na obiad. Po nim poszliśmy na spacer całą czwórką, Ostatni raz kiedy gdzieś szliśmy tak razem to było chyba na wczasach w Turcji, 4 czy 5 lat temu. Po pół godzinie przypomnieliśmy sobie, dlaczego nie lubimy ze sobą spacerować – ale rodzinnie było przynajmniej na początku…
Moje mieszkanie nabiera domowej atmosfery, coraz lepiej się tam czuję i coraz częściej patrzę z zadowoleniem na ściany, okna, kuchnię, moją łazienkę, kafle, parkiety. Zaczynam powoli cieszyć się możliwością aranżowania wnętrz, układania rzeczy po swojemu, snuję plany co gdzie będzie stało w jakim kolorze, z jakiego materiału.
Zamówiłem już sofę i fotel – takie jakie zawsze chciałem – za kilka tygodni mają je dla mnie sprowadzić…
Dziś przylatują Kap i Rynan – po pracy jadę do mieszkania, przebrać się i jadę do miasta żeby się z nimi spotkać. Jak znam swoje i ich możliwości pójdziemy najpierw coś zjeść, potem wylądujemy w barze, a potem w jeszcze następnym a potem w jeszcze innym.
Czeka mnie ponad tygodniowy maraton imprezowy w ich towarzystwie, przy najmniej dopóki Kap nie poleci do Orlando.
About saberblog
Sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, chyba rzeczywiście urodziłem się w czepku, mam poukładane priorytety i co chyba najważniejsze, podążam za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo dzięki niemu mogę przyglądać się sobie, swoim emocjom, a przy okazji także całej reszcie świata.
Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym i to naprawdę przyjemne uczucie - zrobić w życiu coś dla siebie, czasem nawet wbrew temu, co mówią inni, wbrew temu, co wypada, co należy, co trzeba.
Czasami mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracę, chwilę temu wyemigrował z Polski, rzucił wszystko i ruszył w podróż dookoła świata, akbym dopiero co odwiedził kolejny, sto któryś kraj. A innym razem łapię się za głowę i myślę: ile to już lat minęło? Ile rzeczy wydarzyło się po drodze?
Czas jest fascynującą materią - bezkresną, nieuchwytną, a jednak zostawiającą po sobie ślady, lubię obserwować własne emocje, ale też emocje innych ludzi. Może właśnie dlatego ten elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę regularnie. To zresztą jedna z niewielu rzeczy, które robię w życiu naprawdę systematycznie, bo z obowiązkowością zazwyczaj jestem trochę na bakier.
Zdarza mi się wracać do wpisów sprzed roku czy kilku lat i wtedy często odkrywam coś ciekawego: patrząc na tamten czas z perspektywy zaledwie dwunastu miesięcy, nagle widzę, jak bardzo był wypełniony, ile się wydarzyło, ilu ludzi pojawiło się na mojej drodze, ile emocji zostało gdzieś zapisanych między kolejnymi akapitami.
Myślę, że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi w życiu takiego mojego własnego „pionu”. Czegoś, co pozwala mi na chwilę się zatrzymać, spojrzeć wstecz i złapać właściwą perspektywę.
A tak zawsze mogę wrócić do przeszłości i z pewnego dystansu zobaczyć, czy udało mi się zrealizować to, co sobie zamierzyłem, mogę sprawdzić, gdzie popełniłem błędy, co zrobiłem dobrze, a przede wszystkim - przypomnieć sobie te wszystkie dobre, czasem zupełnie niepozorne chwile, których byłem uczestnikiem.
I chyba właśnie za to najbardziej lubię pisać, aby nie pozwolić, by życie, które tak szybko płynie, zbyt łatwo mi umknęło.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
Wrocław. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.