W sobotę o 1 w nocy robiłem pranie i modliłem się żeby rzeczy zdążyły mi wyschnąć przed 15, nim podjedzie taksówka.
Swój zmysł organizacji pracy w skali 1-10 tego dnia oceniłbym na 1. Czas uciekał mi między palcami, w efekcie o 14 bylem wciąż „w proszku” a czas mijał.
Niby wziąłem mniej rzeczy niż ostatnio, ale na lotnisku okazało się, że mam 2,5kg nawagi. Na szczęście pani z obsługi przymknęła na to oko…
Na lotniskach nie cierpię przechodzenia przez odprawę paszportową i kontrolę. Ciągle włączam alarm przechodząc przez bramkę bezpieczeństwa. Jak nie pasek, to klucze albo monety. I tym razem tradycji stało się zadość, bo dzwoniłem 2 razy…
Na lotnisku we Frankfurcie odstawiliśmy z kolegami niezłą manianę: zapakowaliśmy się w czwórkę do pierwszej lepszej taksówki, a nasze urocze koleżanki zostawiliśmy z same bagażami. Wstyd – ale za późno by można to naprawić.
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.
heheh…coz, jestem wredna, ze nie oburzam sie na ta „akcje” z taksowka, ale co ja moge? ROZBAWILES MNIE! dziekuje 🙂