Zadzwonił Colin i powiedział ze mam nie lecieć do Anglii.
A ja mam już i bilet i hotel i rzeczy zacząłem przygotowywać, flaszki, fajki na całe 4 tygodnie, ustawiłem się na imprezkę w Londynie, nawet już w myślach kasę wydałem, co na wyjeździe mam niby zarobić a tu dupa blada…
W ogóle cała organizację naszego projektu to o kant dupy rozbić. Szefowa obiecywała suport, bo to niby taki ważny klient. W rzeczywistości nie dają ani laptoków, ani telefonów, w jednym z hoteli nie ma internetu, klient udostępnia nam sale konferencyjne ale tylko z siecią wewnętrzną, nie mam nawet pen-drive’a czy dysku zewnętrznego, ale dokumentacje to chcą żeby im przygotowywać na bieżąco, ze screenshotami, co dzień robić feedback wypełniając jebane tabelki dla Quality i jeszcze siedzieć co wieczór przez godzinę na call’u…
Tak… do pracy dadzą długopis i kartkę a ja im to będę wysyłał gołębiem pocztowym i będą mieli szczęście jeśli takiego jednego z drugim nie dopadnie po drodze ptasia grypa.
Pracujemy w koncernie IT, od pół roku trąbią, że projekt to mega deal a tu paranoja goni paranoję…
Wkurwiłem się na taką dezorganizację i wyszedłem wcześniej z pracy. Razem z ojcem poszliśmy na obiad a wieczorem wpadł do mnie na chwile kolega z pracy i skończyliśmy o 2 w nocy…
About saberblog
sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera.
Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba.
Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony.
Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii
Brak kategorii i oznaczony tagami
praca. Dodaj zakładkę do
bezpośredniego odnośnika.