York – dzień 5

Grzebię sobie po sharedrivie i nagle znajduję plik z metrykami.
Okazuje się, że robaczki mnie oszukują, tzn. nie mówią całej prawdy…
Chłopak, który mi wszystko tłumaczy nie miał o nich zielonego pojęcia, bo pracuje tu od 3 miesięcy.
Supervisor wcześniej kilkakrotnie zaprzeczył, że prowadzą jakiekolwiek metryki a dziś jak mu to pokazałem to zmienił zdanie…
Niestety nie może mi ich wytłumaczyć, nie ma też nikogo innego, kto by się na nich znal.

Rozmawiałem już delikatnie z big bossem więc może jednak cos nam będą w stanie o tych metrykach opowiedzieć…

Sprawa wygląda tak, że osoba, która najszybciej mogłaby mnie tutaj we wszystko wdrożyć, bo ma największe doświadczenie niestety jest na zwolnieniu lekarskim i nie pojawi się w biurze do końca mojego pobytu. Supervisor jest tylko od podpisywania urlopów i innego tego typu spraw administracyjnych, z procesem ma tyle wspólnego, co ja z farbowaniem włosów.

Ta kobitka, o której wszyscy mówią a której nigdy nie widziałem wydaje się być cudowną matką, bo zdjęcia porozkładane po całym moim biurku to jej dzieci, plus malowane na jej cześć laurki 🙂

Dziś przeżyłem farewell party jednego faceta, który odchodził stąd po kilku latach pracy – szkoda opisywać jak się czułem i jak na mnie patrzono.

Ogólnie jednak jest niezła jazda:)

Informacje o saberblog

sabera myśli zapisane, czyli internetowa ziemia obiecana współczesnego narcyza i lansera. Jestem szczęściarzem, w czepku urodzony, z poukładanymi priorytetami, który podąża za swoją pasją. Lubię pisać bloga, bo w ten sposób obserwuję siebie i całą resztę. Udowodniłem sobie, że jestem człowiekiem wolnym i otwartym. To bardzo przyjemne uczucie, zrobić w życiu coś dla siebie, wbrew temu co mówią inni, co wypada, co należy albo trzeba. Czasem mam wrażenie, jakbym dopiero co skończył studia, niedawno zaczął pracować, dopiero co wyemigrował z Polski, rzucił pracę, wyruszył w podróż dokoła świata, odwiedził ponad 90 krajów. Innym razem łapię się za głowę, ile to już lat minęło, ile po drodze się wydarzyło. Czas jest fajną materią, taką bezkresną i niedotykalną. Fajnie obserwować emocje swoje i innych. Elektroniczny pamiętnik staram się prowadzić w miarę systematycznie – to jedna z niewielu rzeczy, które w życiu robie naprawdę regularnie, bo zwykle na bakier u mnie z obowiązkowością. Czasem wracam do spraw np. sprzed roku i okazuje się, że gdy patrzę na tamten czas choćby z perspektywy dwunastu miesięcy, widzę, że był on naprawdę wypełniony. Myślę że gdyby nie ten blog, brakowałoby mi życiowego „pionu”. A tak zawsze mogę spojrzeć na przeszłość z dystansu i zobaczyć czy udało mi się zrealizować swój zamierzony plan, zweryfikować gdzie popełniłem błędy albo po prostu pamiętać o tych wszystkich miłych wydarzeniach, których byłem uczestnikiem.
Ten wpis został opublikowany w kategorii podroze, praca i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s